fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

100-lecie Alfa Romeo – veni, vidi, vici

100-lecie Alfa Romeo – veni, vidi, vici

100vvv thumb

Grupa klubowiczów ForzaItalia.pl była częścią historycznego wydarzenia. Jedyny, światowy zlot na taką skalę mógł odbyć się tylko we Włoszech. Od ponad roku trwały przygotowania i konsultacje z miłośnikami z całego świata. Jak wyszło? Po włosku…

Wrażenia

Szykowaliśmy się na ten wyjazd od wielu miesięcy. Od ponad roku wiadomo było, że właśnie w Mediolanie odbędzie się największy zlot Alfa Romeo na świecie . Wiele osób jadąc do Włoch, w tym niżej podpisany, realizowało swoje marzenie – tym bardziej chłonęliśmy całe wydarzenie każdym zmysłem.

Zlot pod względem atmosfery był unikalny. Elektryzująca mieszanka ludzi z całego świata sprawiała, że Mediolan stał się jeszcze bardziej magiczny na te kilka dni. Nie brakowało zabawnych sytuacji, jak chociażby moment, kiedy pewien miłośnik Alf z podziwem patrzył na kolumnę aut z Polski i wyrażał się z szacunkiem o zorganizowanej grupie, oświadczając następnie, że jest z Australii…. Nie brakowało uczestników z RPA, Japonii, USA czy także zaprzyjaźnionego już Rashida z Singapuru! Wprawdzie poruszali się wynajętymi autami ale byli tam! Dotarli na wydarzenie, którego żaden pełnokrwisty Alfisti nie powinien był przegapić! Podobnie myślał Daniel, mieszkający na stałe w Hiszpanii, który przyjechał wspólnie z oficjalnym klubem hiszpańskim. Ze względów zawodowych musieli jednak wracać już w niedzielę, ale nie odpuścili tego wydarzenia. Nie ważne, czy przyjechało się tam własnym pojazdem, ważne było uczestnictwo. Sama formuła imprezy nie wspomagała integracji i nie wyjaśniała skąd właściwie przyjechali poszczególni klubowicze, niemniej pasjonatów Alfy nie zabrakło, jak nie zabrakło też perełek motoryzacyjnych. Anglicy przywieźli przepiękne zabytkowe auta jak 6C 1750 Gran Sport, Włosi i Holendrzy zaprezentowali wiele przygotowanych do wyścigów Giulii. Kolekcja aut Zagato była imponująca; od Juniorów, przez TZ1 i TZ2 po RZ / SZ oraz oczywiście TZ3! To unikalne auto wykonane na zamówienie – w jednym egzemlarzu – można było zobaczyć na żywo.

Zlot obfitował w wiele emocjonujących momentów. Jedną z ciekawszych przygód był chociażby pościg za Bertonką po obwodnicy Mediolanu w poszukiwaniu parady. Niezapomniane i klimatyczne przeżycie. Jednocześnie chcieliśmy dzielić się wrażeniami na bieżąco i wiemy, że udało się nam przyciągnąć uwagę grupy pasjonatów w Polsce. Utwierdza nas to w przekonaniu, że było warto! Przygotowaliśmy unikalne rozwiązanie z którego jesteśmy dumni i będziemy je wykorzystywać podczas kolejnych imprez. Nie było jednak łatwo – praktycznie cały wyjazd okupiony był małą ilością snu, którą nadrabiamy do tej pory 🙂

Polska reprezentacja na 100-leciu

Naliczyliśmy ok. 20 samochodów, które przybyły z Polski (przez cały czas trwania imprezy). Udało się nam zebrać 11 samochodów, które wspólnie ruszyły spod hotelu Ca Bianca do Rho Fierra, gdzie w sobotę rozpoczynało się oficjalnie spotkanie Alfisti z całego świata. Najstarszym polskim reprezentantem była GTV6 z Wrocławia. Nie wiemy jednak nic na temat właściciela tego auta, który raczej nie jest zrzeszony w żadnym z Polskich klubów. Do takich właśnie forzaitalia.pl chce dotrzeć.

Wspominając o polskich klubach zrzeszających miłośników Alfa Romeo trudno nie wspomnieć, że właściwie nie zaprezentowały sie podczas stulecia w ogóle! Nie było Ik@ra, poza pojedynczymi osobami, nie było nowego, oficjalnego klubu tworzonego przez OSMMAR, garstka osób z klubu Alfaholików, kilka osób z Alfa Pomorze, dwa auta z lubelskiego LKARu… Przez prezentację klubu rozumiem dużą grupę pod wezwaniem, zgraną i odpowiednio oklejoną, ubraną, utożsamiającą się z barwami własnego klubu. Nie widać takich chęci wśród polskich miłośników AR pomimo, iż impreza była reklamowana na wszystkich znaczących forach. Chyba wolimy nadal działać oddzielnie lub bycie Alfistą jest tylko pustym hasłem. Nie były rzadkim widokiem duże, zorganizowane grupy z Hiszpanii, Francji, Holandii, Włoch poubierane w takie same koszulki, reprezentujące konkretne barwy.

Duńczycy byli w stanie ściągnąć grupę ok. 100 osób, chociaż nie prezentowali się jakoś bardzo charakterystycznie. Forzy udało się stworzyć jedyną w miarę zorganizowaną ekipę, która trzymała się razem i wspólnie uczestniczyła w tym wydarzeniu, jednocześnie reprezentując klub, który przecież nie jest klubem miłośników Alfa Romeo… Jestem ciekaw czy np. za 5 lat z okazji 30 lecia Alfy 75 uda się zebrać mocną drużynę pod wezwaniem, która będzie realizować swoje kolejne marzenia. 5 lat to dużo czasu i nie mówcie, że nie da się do tej pory wygospodarować odpowiednich środków by być częścią pewnej większej wielokulturowej wspólnoty, której przyświeca idea, idea Alfisti!

Organizacja

Kiedy emocje związane z wyjazdem ostygły spojrzeliśmy trochę bardziej krytycznie na organizację samego eventu i trzeba powiedzieć to jasno: oficjalny zlot z okazji 100-lecia to stracona szansa!
Wydarzenie miało być pierwotnie organizowane wspólnie przez Alfa Romeo oraz RIAR. Zapadła jednak decyzja by impreza została przeprowadzona przez firmę Mac Group, odpowiedzialną także za m.in. Mille Miglia. Jak to wyglądało w praktyce? Wyglądało to na organizację czysto komercyjną, bez najmniejszej domieszki pasji ze strony organizatorów.
Każda drużyna, niezależnie od tego czy przybyli 200km z Włoch czy kilka tysięcy na kołach z Anglii czy Hiszpanii, czy przyleciała specjalnie z Japonii musiała zapłacić za uczestnictwo ok. 130 EURO. W zamian za to otrzymała dwie miernej jakości czapki, flagę na samochód, która wykorzystana na paradzie szybko się odrywała, pamiątkową naklejkę i dość bezużyteczną mapkę na przejazd z Rho Fierra do centrum miasta, w okolice Parco Sempione. Ponadto była okazja zjedzenia lunchu, zapewne wybornego, chociaż nam się nie udało już go spróbować – po prostu nie zdążyliśmy, stojąc ponad godzinę w kolejne do rejestracji!

Informacje przekazywane przez organizatorów było, delikatnie mówiąc, niespójne. Mieliśmy być rozstawieni według przynależności narodowej by zaprezentować różne zakątki świata i kluby, a byliśmy ustawiani losowo. Zabraniano przestawiania aut w inne sektory chociaż i tak wielu uczestników parkowało właściwie gdzie popadło.
Przejazd aut kolumnami z Rho Fierra do Parco Sempione był chaotyczny i skończył się gigantycznym korkiem w którym gotowały się samochody i pasażerowie. Niektórzy odpuścili niedzielną paradę przewidując jak to się skończy.
Prezentacja 100 wybranych aut w Parco Sempione była wyłącznie po włosku!! Klubowicze ForzaItalia.pl nie zrazili się tym w ogóle ze względu na ciągle rozwijane umiejętności językowe…
Radio RTL, które organizowało sobotnią, wieczorną imprezę zaprezentowało przeciętną muzykę, tańczące hostessy i literówkę w napisie Happy Birthday Alfa Romeo!

Niedzielna parada rozerwała się już po samym wyjeździe. My pojechaliśmy w kolumnie ok. 30 aut w totalnie złym kierunku. Mapki opisujące trasę parady były bezużyteczne, oznakowanie wyjazdu znikome, oprawy trasy nie było w ogóle. Zatem, parady właściwie nie było, była za to pogoń obwodnicą do punktu kontrolnego gdzie odbierało się kolejny fragment pamiątkowych puzzli i … można było gubić się dalej! Brakowało informacji co właściwie znajduje się na końcu trasy w Novegro… a była tam bardzo ciekawa wystawa, którą jednak część zlotowiczów po prostu przegapiła.
Gdzie były niesamowite prototypy Dutettotanta czy Pandion zaprezentowane ostatnio w Genewie ? Dlaczego w Museo Storico brakowało wielu eksponatów, które już zostały wywiezione do Anglii czy USA na kolejne imprezy? Skąd pomysł by w halach gdzie było kilka tysięcy uczestników zrobić JEDNO małe stoisko z oficjalnym gadżetami Alfa Romeo i JEDNO stoisko z kawą?

Jeśli byśmy byli miłośnikami niemieckiego ordnungu to wrócilibyśmy z tego zlotu mocno zdenerwowani, tam właściwie nic nie było skoordynowane.

Czy żałujemy? Absolutnie nie!

Atrakcje

Główną atrakcją obchodów stulecia było spotkanie w mieście opanowanym przez Alfa Romeo. Już od momentu wjechania na przedmieście czuliśmy, że jest to wyjątkowe miejsce. Każda spotkana Alfa Romeo, klasyczna zwłaszcza, to serdeczne pozdrowienia i uśmiechy. Nie zapomnę jak już po wyjechaniu z Mediolanu spotkaliśmy na autostradzie białego Spidera coda tronca, którego kierowca, pan około 50-tki, opalony na oliwkę, z lekko siwymi włosami i cygarem w zębach pozdrawiał nas już z dużej odległości. Klimat zatem był! Nie zapomnę spotkania na przełęczy Stelvio kolegi z Hiszpanii w Alfettcie GTV z którym udało się przemiło porozmawiać. Otoczka imprezy – ludzie, kluby, perełki motoryzacyjne stanowiły największą siłę i sukces tej imprezy.
Spotkanie na Torze Monza zorganizowane przez RIAR 24-tego było tak udanym wydarzeniem, że dla mnie wyjazd mógł się już na tym zakończyć. Lekki włoski chaos oczywiście towarzyszył i temu wydarzeniu ale było to spotkanie w duchu Alfa Romeo. Wielu miłośników, wiele zabytkowych aut, każdy z możliwością posmakowania historii wyścigowej i wczucia się w klimat lat Ascariego. Magia, magia, magia!

Wspaniała wystawa w Novegro zorganizowana przez Club Milanese Automoveicoli D’Epoca była wisienką na torcie. W hali targowej zaprezentowano przekrój historycznych aut, włącznie z wieloma prototypami. Można było prześledzić, według kolejnych okresów rozwoju marki, ewolucję Alfy. Nie zabrakło rasowych aut wyścigowych, prototypów Pininfariny jak choćby 2600 Prototipo. Mogę chyba z czystym sumieniem zaryzykować stwierdzenie, że była to ekspozycja o wiele ciekawsza niż świecące często pustkami Museo Storico.

Wnioski

Kluczowe punkty tego wydarzenia zostały zorganizowane nie przez Alfa Romeo, nie przez Mac Group a przez… kluby! Oficjele z Alfa Romeo nie raczyli się nawet pojawić na tej imprezie poza przedstawicielami Museo Storico. Dość dobrze oddaje to stosunek do miłośników, którzy specjalnie dla tego wydarzenia przybyli z całego świata a także stosunek do samej marki…. Spotkanie na Monzy, wystawa w Novegro, wolontariusze w Museo Storico, to najmocniejsze punkty tego weekendu. Poza tym oczywiście sami uczestnicy i pasjonaci z całego świata, którzy stworzyli wyjątkową i niezapomnianą atmosferę tego upalnego weekendu. Będziemy powtarzać do znudzenia, to co opisywaliśmy już w artykule o ambasadorkach marek. Wydarzenia, te prawdziwe i wartościowe organizują ludzie z pasją, których wyznacznikiem działania nie jest chęć zarabiania na innych lub tworzenia imprez sztucznych dla zamkniętego grona „tych lepszych” (sic!), którzy są fascynatami ale tylko na czas picia drinka…

Relacje z wyjazdu znajdziecie tutaj: część 1, część 2, część 3, część 4

Jakub Strzemżalski, Krzysztof Kubas, Mac

Poprzedni wpis
Kolejny numer Automobilisty!
Następny wpis
Muzeum Alfa Romeo w opałach!

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

100-lecie Alfa Romeo – veni, vidi, vici