fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Pietro Bonini

Pietro Bonini

Pietro Bonini

3 września 1943 r. wojska alianckie wylądowały w Reggio di Calabria i tego samego dnia Włochy skapitulowały. Od tej chwili półwysep Apeniński stał się dla Niemców obszarem okupowanym, a więc potencjalnie nieprzyjacielskim. W kraju gwałtownie rozwijał się ruch oporu, Włosi praktycznie przystępowali do koalicji antyhitlerowskiej.

W Salo nad jeziorem Garda działał jeszcze podtrzymywany i kontrolowany przez Niemców, groteskowy rząd z uwolnionym Mussolinim na czele. Ugo Gobbato, dyrektor generalny Alfa Romeo, lawirował, jak umiał, by przeprowadzić firmę przez okres wojny z jak najmniejszymi stratami, a po jej zakończeniu być gotowym do wznowienia produkcji. Z jednej strony obawiał się nalotów alianckich, z drugiej inspekcji ze strony SS i komisarzy rządu Salo, gotowych zarekwirować z fabryki wszystko, co tylko przedstawiało jakąkolwiek wartość dla armii niemieckiej. Kolejnym zagrożeniem byli włoscy partyzanci, prowadzący dywersję przeciw zakładom realizującym dostawy dla wojska.

Ale pewnego dnia stało się. Rewidujący Portello SS-mani znaleźli w jednym z magazynów ukryte zapasy surowca. Wezwano Gobbato i zażądano zdania wszystkich materiałów w ciągu kilku dni. Niemcy nie wiedzieli jednak, jakie znajomości i na jakim szczeblu ma szef Alfy, jeszcze z czasów przedwojennych kontaktów w kręgach technicznego establishmentu Europy. Gdy tylko wyszli oficerowie SS, Gobbato zawołał Boniniego, jednego z kierowców doświadczalnych. Rozmowa była krótka i rzeczowa: trzeba pojechać do Berlina z listem do Alberta von Speera, dawniej naczelnego architekta Trzeciej Rzeszy, a w latach wojny ministra do spraw zaopatrzenia armii. Bonini zatankował Alfę 6C 2500, dospawał z pomocą mechaników dodatkowy bak paliwa, zabrał napisany przez Gobbato list i ruszył w stronę majaczących na północy Alp.

Pietro Bonini

Pietro Bonini (pośrodku)

Przejazd przez spokojną, neutralną Szwajcarię trwał krótko, ale dotarcie do stolicy Niemiec zajęło mu trzy dni. Walczący na kilka frontów kraj pogrążony był w chaosie administracyjnym, co i rusz drogę zagradzał podejrzliwy patrol, lecz „poselstwo do Speera”, choć nieoficjalne, było hasłem budzącym respekt. Piękna, sportowa Alfa, pędząca przez samo oko wojennego cyklonu, wzbudzała sensację. Przypominała Niemcom o utraconej pogodzie i elegancji minionych, pokojowych lat i o tej barwnej, niewinnej rywalizacji państw, jaką jeszcze tak niedawno były wyścigi Grand Prix. Gdy Bonini znalazł się w Berlinie, kolejne trzy dni zabiegał o widzenie ze Speerem. Ujrzawszy przed sobą wyniszczonego i słaniającego się na nogach Włocha, Minister Rzeszy wykrzyknął: „Ależ panie Bonini! Kiedy pan ostatni raz jadł?” „Wyjeżdżając z Mediolanu, panie Ministrze” – odparł dumny Lombardczyk, nieskłonny nazywać jedzeniem tych ochłapów, które udało mu się zdobyć po drodze. Speer przeczytał list, anulował rekwizycję, przybił pieczęć i dał posłańcowi na drogę powrotną urzędowe kupony na żywność i paliwo. Bonini wrócił do Mediolanu, znów z tysiącem niewiarygodnych przygód, i witany w bramie Portello jak bohater, doręczył Gobbato odpowiedź von Speera. Alfa Romeo zachowała swoje zasoby nietknięte.

Poprzedni wpis
Nuccio Bertone
Następny wpis
Baconin Borzacchini

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Pietro Bonini