Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Nie taki „L” straszny

Nie taki „L” straszny

To był trudny tydzień. Jest piątkowy wieczór, jestem zmęczony, a jeszcze muszę dojechać autostradą z Poznania do Warszawy, gdzie mam przesiąść się w Fiata 500L Trekking. Wcale mnie to nie cieszy. Nigdy nie byłem fanem tego modelu. Nadmuchanie pięćsetki i ukształtowanie z niej auta rodzinnego zawsze wydawało mi się sztuczne i nie na miejscu. Jedną z najważniejszych cech, które tworzyły urok oryginału, był właśnie mały rozmiar. 500L próbuje być jednocześnie mały i duży, a to się nie może udać. Staram się jednak wyrobić w sobie trochę dystansu i obiektywizmu. Może jednak warto dać elce szansę…

W Warszawie szybko zamieniamy się samochodami i wyruszam w kierunku Łodzi. Przez pierwsze kilometry zupełnie nie zwracam uwagi, że jadę nowym samochodem. Wszystko jest na miejscu, nic mi nie przeszkadza. W którymś momencie na trasie szybkiego ruchu spoglądam na prędkościomierz – nie spodziewałem się, że jadę tak szybko. Stopniowo zaczyna mi kiełkować w głowie myśl, że 500L może być bardzo dobrym pojazdem do odbycia spokojnej i nieuciążliwej podróży. Czyżby moja niechęć do tego wozu była błędem?

Kolejne dni obcowania z tym modelem pokazały, że pierwsze wrażenie było poprawne. Fiat 500L to bardzo komfortowy autobus. W długie trasy jak znalazł. Nie tylko liczy się tu wyciszenie, ale też praktycznie urządzona kabina. Pozytywne wrażenie robi również diesel 1,6 o mocy 120 km. Zapewnia samochodowi całkiem niezłe osiągi. Wyprzedzanie i włączanie się do ruchu na autostradzie można przeprowadzić bardzo sprawnie. Cieszyło mnie też, że prawie nie słychać klekotu. Oczywiście nie jest to samochód, od którego oczekiwałoby się jakichkolwiek cech sportowych. Nie jest zaskoczeniem, że poszukujący pojazdu do zabawy w zakrętach, musi rozejrzeć się za innym modelem. Jeśli przełączymy się w tryb spokojnej jazdy, nie ma na co narzekać. Plus należy się też za fotele, a szczególnie za elektryczną regulację odcinka lędźwiowego. Rzadko spotyka się samochody, w których jej zakres jest aż tak szeroki.
Fiat w wersji Trekking charakteryzuje się agresywniejszym, terenowym lookiem. Rzeczywiście – bardziej rozbudowane plastiki dodają pojazdowi charakteru. Niestety za wyglądem i zapewnieniami marketingowców nie idą możliwości jazdy poza utwardzonymi drogami. Największą bolączką jest strasznie nisko schodzący przedni zderzak. Próba jazdy w choć trochę gorszym terenie skończy się połamaniem jego dolnej części. Na pokładzie znajduje się też system Traction+, który pomagać może raczej jedynie na zasadzie placebo. Jedyną rzeczą, która rzeczywiście wspiera przy jeździe po błocie i piachu, są montowane seryjnie opony całoroczne. Dzięki nim (no i wyglądowi) podróżujący tym samochodem rzeczywiście mogą czuć się bardziej skorzy do zjechania z asfaltowej drogi w błota czy las. Tylko uwaga na wystające korzenie… bo zderzak!

W mieście pięćsetka może również pokazać się z dobrej strony. Pionowa przednia szyba i nietypowy podwójny słupek A zapewniają bardzo dobrą widoczność do przodu. Kiedy w wielu nowych samochodach podczas pokonywania zakrętów lub skrzyżowań nie widzimy nic, bo wszystko zasłania nam właśnie słupek, w Fiacie widoczność jest dobra. To nie tylko bezpieczne, ale też bardzo wygodne rozwiązanie przy manewrowaniu w ciasnych miejscach. Niestety przy jeździe do tyłu już tak różowo nie jest. Widoczność jest słaba, ale z pomocą może przyjść kamera cofania. Sprytnie zamontowano ją na tylnej klapie wkomponowując w oznaczenie modelu.

O wyglądzie Fiata 500L Trekking nie będę dyskutował, bo każdy może wyrobić sobie zdanie sam. Mnie jakoś nie przekonuje, choć w prezentowanym tu pomarańczowym lakierze, z terenowymi dodatkami, prezentuje się nieźle. Moje odczucia znacznie się poprawiają po wejściu do kabiny i ruszeniu z miejsca. Komfort oraz dobra dynamika powodują, że gdy następnym razem będę wyruszał w długą trasę, na pewno pomyślę o Fiacie 500L. Nic nie wskazywało, że okaże się on być rodzinnym gran turismo.

Tekst i zdjęcia: Piotr Krasiński (Fotopatologia.pl)

Maserati Quattroporte i Levante Nerissimo
Poprzedni wpis
Maserati Levante i Quattroporte w pakiecie Nerissimo
Maserati powróci do F1?
Następny wpis
Maserati z perspektywą dołączenia do F1 lub Formuły E

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Nie taki „L” straszny