fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Maserati Levante GTS – symfonia na 8 cylindrów

Maserati Levante GTS – symfonia na 8 cylindrów

Samochody typu SUV kojarzą się  przede wszystkim z wygodą, rodzinnymi wyjazdami i możliwością zjechania z utwardzonych dróg. Co będzie, jeśli do tego wszystkiego dodamy włoskie V8 i trójząb zdobiący osłonę chłodnicy? Czy taka kombinacja jest w stanie przyspieszyć bicie serca? Dzięki uprzejmości Maserati Pietrzak ponownie mogliśmy to sprawdzić – do redakcji trafił kolejny model legendarnej włoskiej marki.

Tym razem to model Levante GTS. Co to oznacza w praktyce? Całkiem sporo: pod maską mamy do dyspozycji podwójnie doładowane V8 o pojemności 3,8 litra generujące „skromne” 530 KM. Przyznam, że te wartości już na papierze robią wrażenie. A jak jest w praktyce?

Pierwsze odpalenie silnika natychmiast wywołuje uśmiech na twarzy. V-ośemka nieśmiało budzi się do życia i delikatnie mruczy na postoju. Ten moment można wykorzystać ustawiając wg własnych preferencji fotel, lusterka, a nawet pedały gazu i hamulca. Od razu widać, że Maserati robi samochody, które mają dać kierowcy maksymalny komfort, wygodę i przyjemność z jazdy. Drugi krok to ustawienie nawigacji prosto na Wisłę, bo tam właśnie będziemy dokładniej sprawdzali możliwości Levante GTS.

Początkowo trzeba się przyzwyczaić do rozmiarów auta, szczególnie jeśli na co dzień jeździ się hatchbackiem. Na szczęście adaptacja przebiega bardzo szybko i zanim się obejrzymy przychodzi pierwszy moment na mocniejsze wciśnięcie pedału gazu.

Skrzynia błyskawicznie zredukowała biegi (dobrze znany i lubiany przez nas ZF 8HP), wskazówka obrotomierza wskoczyła na 4000 tysiące obrotów, a Levante wystrzeliło jak z procy. To wszystko oczywiście w akompaniamencie niesamowitego dźwięku silnika i wskazówki prędkościomierza poruszającej się w bardzo szybkim tempie po tradycyjnym, analogowym cyferblacie. Tych kilka sekund wystarczyło, żebyśmy polubili się z Levante a to był dopiero początek. Reszta trasy do Wisły przebiegła już spokojnym tempem. Przy okazji można było docenić pneumatyczne zawieszenie SkyHook z regulacją wysokości, które dawało niesamowity komfort, mimo że auto było wyposażone w 21-calowe felgi i opony o profilu 40.

Następny dzień w całości poświęciliśmy na poszukiwania najładniejszych dróg w Beskidzie Śląskim, gdzie przy okazji chcieliśmy sprawdzić, jak Maserati poradzi sobie w zakrętach. To był też najlepszy czas, żeby sprawdzić zastosowanie przycisku Sport. Pierwszy test nastąpił już w garażu, czego efektem były wyjące alarmy w samochodach zaparkowanych obok. W trybie Sport w wydechu otwierają się klapy, przez co auto staje się niesamowicie głośne – ale jak ono wtedy zaczyna brzmieć! Dodatkowo obniża się też zawieszenie, zmiany biegów są szybsze, a reakcja na gaz ostrzejsza. Tak, cały czas piszemy o SUVie, a nie o sportowym coupe!

Nasz cel podróży to wjazd na szczyt Równicy. Pierwsze zakręty dają poczuć dużą masę samochodu (2170 kg), ale system Q4 i genialnie zestrojone zawieszenie (z możliwością utwardzenia amortyzatorów) niesamowicie ułatwiają szybszą jazdę po zakrętach. Chwilę później można już zapomnieć o sporej masie – Levante GTS jest „domyślnie” autem tylnonapędowym, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to 50 procent momentu obrotowego może zostać przeniesione na przednie koła. Podobnie, jak w przypadku testowanego wcześniej przez nas Ghibli, tak i tutaj auto jest wybitnie stabilne i w pełni pod kontrolą co sprawia, że korzystanie z 530 KM staje się całkowicie bezstresowe.

Hamulce umożliwiają idealne dozowanie siły hamowania, a układ kierowniczy precyzyjnie „mówi” o tym, co się dzieje z kołami.

Maserati Levante GTS dosłownie nas urzekło. Z jednej strony jest to samochód, który może być cichy, komfortowy i bardzo luksusowy. Z drugiej możemy w nim obudzić prawdziwego brutala, który pokaże pazur tak na krętych drogach, jak i niemieckich na autostradach. Chyba zapomnieliśmy wspomnieć, że to auto przyspiesza do setki w 4.3 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 292 km/h. Gdybyście jednak uznali, że to wciąż za mało, Maserati ma w ofercie jeszcze wersję Trofeo…

 

Tekst i zdjęcia: Bartek Lichocki (fot.bartlee)

Poprzedni wpis
Włochy rozważają dofinansowania, by podnieść sprzedaż samochodów
Następny wpis
Urząd ds. ochrony konkurencji ma wątpliwości co do fuzji PSA-FCA

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
Udostępnij

Maserati Levante GTS – symfonia na 8 cylindrów