fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Alfy Romeo 155 na 1. i 5. miejsce na Watkins Glen

Alfy Romeo 155 na 1. i 5. miejsce na Watkins Glen

Pierwsza punktowana runda ACLeague Retro WEK przebiegła po myśli Luki, który ukończył rywalizację na najwyższej pozycji. Na piątym miejscu do mety dojechał Lucjan Próchnica, choć los wcale mu nie sprzyjał. Zaś MrFloyd zajął 7. pozycję w klasie semiPRO.

Zdecydowanie najbardziej emocjonujący był sam start. W sesji kwalifikacyjnej Luka zajął czwarte miejsce, podczas gdy Lucjan – piąte. Za to tuż po zapaleniu się zielonej lampki obaj kierowcy wystrzelili, wskakując analogicznie na 1. i 2 pozycję. Z czasem swoją przewagę nad pozostałymi zawodnikami budował nasz capo di tutti capi, czyli Luka. Zwycięzca pierwszej rundy nie omieszkał powiedzieć nam paru słów o wyścigu:

Dla mnie początek nie zapowiadał się dobrze. W kwalifikacjach popsułem swoje finałowe okrążenie i zająłem 4. miejsce, pomimo tempa na pole position. Na starcie wyścigu poznaliśmy jednak kolejną zaletę naszej włoszki. Razem z Lucjanem, który startował z 5. pozycji, wyprzedziliśmy znajdujące się przed nami trzy auta BMW i po pierwszym zakręcie byliśmy na czele. Niestety Lucjan stracił pozycję na rzecz Saska. Mi udało się uniknąć kolizji, odskoczyć i zbudować delikatną przewagę, dzięki której obroniłem się na najdłuższej prostej. Dla mnie był to najważniejszy moment wyścigu – w tej części toru to BMW sprawowało się lepiej. Udana obrona oznaczała szanse na wygraną. Następne dwa sektory przejechałem bez błędów. Sasek nie był w stanie na drugim okrążeniu wykorzystać tunelu aerodynamicznego i przewaga powiększała się. Po paru okrążeniach była już na tyle bezpieczna, iż do końca wyścigu walczyłem tylko z utrzymaniem koncentracji. Jedynymi rywalami na torze były dublujące Mazdy, ale tu muszę podziękować ich kierowcom za wykonywane książkowo manewry. Kontrolując swoja przewagę i nie ryzykując niepotrzebnie, zdołałem dowieźć moją pierwszą wygraną do mety. W następnych rundach postaramy się o podobne wyniki, choć jak wcześniej wspominaliśmy – może być już ciężej.

Lucek po wjeździe na dłuższą prostą musiał ustąpić szybciej napędzającemu się BMW, spadając o jedną pozycję. Utrzymywał trzecie miejsce, nim na siódmym okrążeniu został uderzony w bok przez Mazdę, przez co spadł aż o 3 lokaty, o czym wspomniał:

Dobrze się broniłem, ale niestety na pechowym siódmym okrążeniu Mazda ułatwiła moim rywalom zadanie uderzając we mnie. Resztę wyścigu przejechałem bez żadnych większych błędów, co też mogę uznać za swojego rodzaju sukces. Tempo miałem przyzwoite, choć nie czułem się specjalnie obeznany z torem. Moje treningi przed tą rundą nie były intensywne, ale z góry mogę zapowiedzieć, że zapewne w przypadku kolejnych wyścigów będzie podobnie. Gdy rozpoczynałem ostatnie okrążenie, zajmowałem wysokie 4. miejsce mając aż 5 sekund przewagi nad piątym zawodnikiem. Wielki pech chciał, że akurat komputer mi się „zwiesił” na jakieś dwie sekundy, uderzyłem w bandę, straciłem prędkość przed kluczową najdłuższą prostą i mocno zniszczyłem samochód. Nie miałem szans na obronę pozycji. Tym bardziej szkoda, bo tak naprawdę czwarte miejsce miałem w kieszeni… Ale cóż, w grze auto się nie zepsuje, za to sprzęt komputerowy może zawieść. Ot, taka analogia. Cieszę się, że wyścig trwał tylko 75 minut, w innym przypadku w zniszczonym pojeździe z pewnością straciłbym więcej pozycji. Inna sprawa, że jechałem na ustawieniu z prekwalifikacji, co oznacza zbyt wysoki „engine limiter”. Przez to musiałem bardzo uważać podczas zmian biegów. Ogólnie przyzwoita pozycja, ale czuję niedosyt przez ten ogromny pech. 

Relację z przebiegu wyścigu zdał także MrFloyd:

Pierwszy wyścig sezonu to dla mnie również pierwszy wyścig po przerwie wakacyjnej, przedłużonej o okres drobnej kontuzji, która na szczęście już przestała dawać się we znaki. Mimo to przygotowania z mojej strony były ograniczone do minimum. Zapoznałem się z torem podczas dwugodzinnej sesji w poniedziałek, a we wtorek wykonałem serię regulaminowych okrążeń w prekwalifikacjach. Tor wydawał się być łatwy do wstępnego opanowania, kilka prostych, ciekawe kombinacje szybkich łuków wraz z różnicami poziomów. Miejscami tor przypomina mi SPA, są i spadające szybkie zakręty, jak i długie łagodne łuki na pełnej prędkości. Oczywiście od opanowania układu toru do osiągnięcia na nim przyzwoitych rezultatów droga daleka i wyboista, dlatego też wykręcony przeze mnie czas w trakcie jednej sesji prekwalifikacyjnej pozwolił na start jedynie w grupie semiPRO.

Kwalifikacje zakończyłem w środku stawki, na miejscu 9. w klasie DTM. Strategia, jaką obrałem na wyścig zakładała zatankowanie pełnego zbiornika paliwa na starcie i przejechanie nieco ponad 2/3 dystansu na mieszance twardej, a ostatnie 10-12 okrążeń na mieszance średniej. Założyłem, że spróbuję wykorzystać zamieszanie i roztargnienie innych zawodników na pierwszych okrążeniach, by przebić się jak najwyżej, a gdy już emocje częściowo opadną, stawka się rozjedzie i przeciwnicy wejdą w rytm lżejszymi pojazdami z mniejszą ilością paliwa, wtedy ja postaram się bronić pozycji. Częściowo właśnie tak się stało, ponieważ na samym starcie udało się już przeskoczyć kilka samochodów. Pierwsze okrążenie zakończyłem awansem o 5 „oczek”. W kolejnych udało się zdobyć następną pozycję, ale niestety po pewnym czasie zdarzył mi się lekki uślizg, który spowodował spadek o kilka pozycji. W dalszej części zgodnie z przewidywaniami, konkurenci zza pleców ustabilizowali tempo i zaczęli naciskać. Walka, a raczej obrona w pewnym momencie była dość zacięta, ale obyło się bez kontaktów. Nie licząc „ocierki”, trochę z mojej winy, z Mazdą w LMP1, prowadzoną przez Floszunio. Niestety wyraźny spadek pozycji spowodowany był moim ewidentnym błędem i obrotem – po zbyt lekkim dohamowaniu wyniosło mnie na zewnętrzną w zakręcie, który był na wyraźnym spadku. To skutki braku koncentracji, ogólnego zmęczenia i niewystarczającego przygotowania. Na szczęście był to ostatni taki przypadek błędu na własne życzenie.

Opony o twardej mieszance spokojnie wystarczyłyby do końca wyścigu, jednak paliwa na pewno by zabrakło, więc PIT stop był nieunikniony. Po założeniu mieszanki pośredniej i uzupełnieniu paliwa, tempo wzrosło – wtedy właśnie wykręciłem najlepszy czas wyścigu i wtedy też zdarzyła się kolejna kolizja z Mazdą LMP. Co do zasady, kierowcy wolniejszych DTM jadą swoją linią wyścigową i niemal ignorują pojazdy LMP – nie ma obowiązku ustępowania miejsca przy dublowaniu, stąd też cała odpowiedzialność za udane wyprzedzanie pozostaje w gestii kierowcy samochodu LMP. W tym przypadku kierowca po prostu powracał na tor po błędzie na T1 i nie zauważył, że jadę obok niego tuż przy krawędzi toru. Co ciekawe, był to dokładnie ten sam kierowca, z którym miałem wcześniej „ocierkę”. Skutkiem tego zdarzenia był poślizg i utrata pozycji, jednak na szczęście miejsce udało się odzyskać po krótkiej walce na następnym okrążeniu. Ostatecznie wyścig zakończyłem na miejscu 7.

W czubie na Watkins Glens, wśród DTM-ów, były przede wszystkim BMW. Pierwsze i piąte miejsce przypadło dla Alfy Romeo, siódme dla Mercedesa i 12. dla Forda. Powtórki wyścigu możecie obejrzeć na filmach poniżej:

Oglądaj ACLeague RetroWEK Watkins Glen R1 od użytkownika mrflojd na www.twitch.tv

Oglądaj RetroWEK Runda 1 – Watkins Glen | ACLeague Sezon 12 !octan od użytkownika TuchanGames na www.twitch.tv

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Zrzut ekranu z Assetto Corsa

Poprzedni wpis
Zapomniany koncept – Lancia Stola S81 Stratos
Następny wpis
Abarth 124 Spider ustanowił rekord Guinnessa

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Alfy Romeo 155 na 1. i 5. miejsce na Watkins Glen