Jedno z ostatnich wielkich gran turismo z przednim V12 od Ferrari, model 365 GTB/4 Daytona Berlinetta z 1972 roku, sprzedano na aukcji RM Sotheby’s za 539 375 euro. Egzemplarz z numerem podwozia 15673 to europejska wersja z klimatyzacją, kołami Cromodora i oryginalnym lakierem Rosso Chiaro. Auto otrzymało certyfikat Ferrari Classiche i zostało poddane serwisowi za ponad 8000 euro.
Ferrari 365 GTB/4, znane szerzej jako Daytona, było ostatnim GT Ferrari z V12 umieszczonym z przodu przed dwudziestoletnią przerwą. Auto zaprezentowane w 1968 roku stanowiło spektakularne zakończenie pewnej epoki. Dzięki 4,3-litrowemu silnikowi V12 o mocy 352 KM detronizowało Lamborghini Miurę P400, stając się na chwilę najszybszym seryjnym samochodem świata.

Egzemplarz z historią i klasą
Opisywany egzemplarz ukończono 30 marca 1972 roku i dostarczono do Auto Becker Düsseldorf. Zachował on oryginalną kolorystykę: lakier Rosso Chiaro i czarną skórzaną tapicerkę Connolly. Wyprodukowano tylko 1105 egzemplarzy z kierownicą po lewej stronie, co czyni tę sztukę pożądaną nie tylko przez kolekcjonerów z kontynentu.
Auto otrzymało fabryczną klimatyzację i zestaw kół Cromodora z centralną nakrętką – obie rzeczy rzadko spotykane w tamtych latach. W 2006 roku samochód uzyskał certyfikat Ferrari Classiche, potwierdzający oryginalność silnika i specyfikacji. Do auta dołączono tzw. Czerwoną Księgę i oryginalny zestaw narzędzi.

Od Niemiec przez Szwecję do Francji
Pierwszym właścicielem samochodu był mieszkaniec Holzminden, a już w 1973 roku Daytona trafiła do Szwecji. Tam zyskała rejestrację „HGP 565” i pozostała w rękach kolejnych entuzjastów Ferrari aż do 2005 roku. Potem wróciła do Niemiec, gdzie rozpoczęto proces certyfikacji Ferrari Classiche.
Obecny właściciel z Francji zainwestował ponad 8000 euro w kompleksowy serwis u specjalistów z Garage Milliancourt. Zlecono m.in. renowację sześciu gaźników Webera i układu paliwowego, kładąc nacisk na niezawodność w trasie – a nie tylko efekt wizualny na pokazach.
Dla przyszłego właściciela to auto to coś więcej niż relikt minionej epoki. Daytona to maszyna, którą można nie tylko podziwiać, ale też użytkować – i to z pełnym zaufaniem. W czasach, gdy wszystko musi być elektryczne, sterylne i cyfrowe, takie V12 to ostatni bastion prawdziwego gran turismo.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment