Japonia – jak powszechnie wiadomo – to kraj technologicznie bardzo rozwinięty. Utarło się, że samochody japońskiego pochodzenia są wzorem niezawodności. Jednak nie o nich będzie ten tekst, ale o Ferrari. Włoska marka świętuje w tym roku 50-lecie obecności na japońskim rynku.
Świętowanie tej ważnej rocznicy odbyło się w iście włoskim stylu. Kulminacyjnym momentem uroczystości była prezentacja w Muzeum Sztuki w Nowym Tokio. Na sali zgromadziło się ponad 300 zaproszonych gości i VIP-ów. Przy wejściu do sali mogli podziwiać specjalnie przygotowane i podświetlone modele 275GTB z 1966 roku czy najnowszy model GTC4 Lusso zaprezentowany pierwszy raz podczas Salonu Samochodowego w Genewie w 2016 roku. Wszyscy jednak z niecierpliwością wyczekiwali niespodzianki przygotowanej przez Ferrari.

W Tokio zostało pokazane limitowane Ferrari J50. Słowo „limitowane” ma tu kluczowe znaczenie – firma wyprodukuje bowiem zaledwie 10 sztuk modelu. To 50 × mniej niż LaFerrari. Dwumiejscowe auto wyglądem przypomina niedawno pokazany model Aperta. Zaprezentowany egzemplarz wykończono trójwarstwową czerwienią, wnętrze zaś zdominowała skóra w kolorach czarnym i czerwonym. J50 konstrukcyjnie oparto na modelu 488 Spider. Silnik umieszczony został centralnie – to jednostka V8 o pojemności 3,9 l rozwijająca moc 680 KM. To o 20 więcej niż model, na którym się wzorowano.


Nadwozie supersamochodu to typowa targa. Charakteryzuje się zdejmowanym dachem wykonanym w lekkiego i trwałego włókna węglowego. Samochody tego typu były znane w latach 70. i 80. ubiegłego wieku.
Ciekawostką jest fakt, że każdy z 10 egzemplarzy Ferrari J50 zostanie przygotowany oddzielnie przez dział projektów specjalnych z Maranello. Cena samochodu nie została jeszcze podana – można się jednak spodziewać, że jak w przypadku każdego limitowanego Ferrari wartość przy ewentualnej odsprzedaży z roku na rok będzie rosnąć.

Tekst: Paweł Oblizajek
Zdjęcia: Ferrari
No Comment