Włoski producent ma ambitne plany. Chce, by w przyszłym roku fabrykę w Maranello opuściło ponad 9000 nowych samochodów. Osiągnięcie celu nie byłoby możliwe bez wprowadzenia drugiej zmiany…
Popyt na Ferrari jest ogromny, dzięki czemu zwiększenie produkcji do 9000 w skali roku ma nastąpić szybciej, niż wcześniej zakładano. Bloomberg, powołując się na zaufane źródła ściśle powiązane z włoskim producentem, poinformował o zamiarach wprowadzenia drugiej zmiany na linii montażowej. To oczywista droga dla Sergio Marchionne, by podwoić zysk operacyjny przy zachowaniu w swojej gamie wyłącznie drogich, sportowych supersamochodów.
Nowy pięcioletni plan strategiczny zakłada rozszerzenie gamy modeli z napędem hybrydowym. W ten sposób Ferrari chce nie tylko sprostać coraz to bardziej restrykcyjnym regulacjom, ale również przyciągnąć do swoich salonów nowych, bogatych klientów. Niewykluczone, że wszystkie wypuszczane na rynek auta po 2019 roku będą wspomagane przez silniki elektryczne.

Sergio Marchionne chce w 2018 roku wywindować słupki sprzedaży. Oczekuje wzrostu o co najmniej 7% względem 2017 – oznacza to ponad 9000 wyprodukowanych aut, zamiast 8400. Obecnie na najbardziej egzotyczne i pożądane modele Ferrari trzeba czekać ponad 12 miesięcy, przy czym producent twierdzi, że zawsze będzie sprzedawać przynajmniej jedno auto mniej w stosunku do popytu rynkowego, by zachować ekskluzywny charakter swoich produktów.
Ferrari jest jednym z najlepiej prosperujących producentów samochodów na nowojorskiej giełdzie papierów wartościowych w tym roku. Firma odnotowała wzrost rzędu 83% i jest wyceniana na 20,1 miliarda dolarów.
W 2016 roku udało się znaleźć 8014 chętnych na auta z Maranello, podczas gdy w 2015 – 7664. Czas pokaże, czy rok 2018 będzie przełomowy pod względem wzrostu procentowego. Jedno jest pewne – Sergio Marchionne chce skrócić czas oczekiwania na produkty Ferrari, o czym wspomniał podczas targów motoryzacyjnych w Genewie w 2017 roku:
Lista oczekiwania na niektóre nasze samochody jest bardzo długa. To jest najgorsze, co możesz zrobić klientowi. Bardzo szanuję Stefano Domenicali (dyrektor generalny Lamborghini). Jednak dużo osób kupuje Lamborghini, ponieważ nie mogą położyć swoich rąk na kierownicy Ferrari. Chcemy się rozwijać i naszym zdaniem spora część rynku jest niezbadana. Szukamy możliwości, ale z pewnością nie wyprodukujemy samochodu, którym potencjalni klienci mogliby być niezainteresowani.
Autor: Mateusz Struk
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment