Johny Liberman z MotorTrend zapytał Stefano Domenicaliego o powód, dla którego firma nie oferuje w swojej gamie modelu z ręczną skrzynią biegów jako wyposażenie opcjonalne. Udzielona odpowiedź nie powinna nikogo zaskakiwać – wszystko rozbija się o koszty.
Najzwyczajniej w świecie decyzja o ewentualnym wprowadzeniu wariantu ze skrzynią ręczną byłaby nieopłacalna. Nawet gdyby Lamborghini miało pobierać dodatkowe 25 000 dolarów za limitowaną edycję Huracanów lub Aventadorów wyposażonych w tradycyjną przekładnię, to dodatkowy zysk ze sprzedaży 200 egzemplarzy wyniósłby 5 milionów dolarów.
O ile taka suma wydaje się być imponująca, to w rzeczywistości jest to zdecydowanie za mało, by zracjonalizować wdrożenie takiego pomysłu w życie. Nie opłaca się inwestować jakże cennego czasu w coś tak niszowego. Dla przykładu: opracowanie Aventadora, który pod względem mechanicznym jest unikatowy, byłoby bardzo kosztowne i czasochłonne, a wspomniane 5 milionów dolarów to ułamek tego, co potrzeba.
Stanowisko Stefano Domenicaliego jest jednoznaczne – jako firma Lamborghini chciałaby mieć możliwość zaproponowania swoim klientom wariantów z ręczną skrzynią, ale jest to po prostu niemożliwe. Gallardo, czyli poprzednik Huracana, również bazujący na Audi R8, występował w wersji z ręczną 6-biegową skrzynią, która nie jest już produkowana od dłuższego czasu. Wznowienie jej wytwarzania kosztowałoby fortunę.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment