Następca Lamborghini Huracana ma być wyposażony w potężny układ hybrydowy typu plug-in, dedykowany marce z Sant’Agata Bolognese i niedostępny dla reszty produktów z grupy Volkswagena.
Kres produkcyjny Huracana powoli dobiega końca. Sukcesywnie rozwijana na przestrzeni lat platforma doczekała się najprawdopodobniej najlepszej iteracji w postaci odmiany STO, wszem wobec wychwalanej przez dziennikarzy motoryzacyjnych, w tym Chrisa Harrisa, nieprzepadającego za włoską marką. Dostępny jest również wariant Tecnica, wypełniający lukę między EVO a STO. Podczas rozmów z Auto Expressem główny dyrektor techniczny Lamborghini Rouven Mohr wspomniał co nieco o układzie napędowym następcy Huracana:
Jeśli chodzi o układ napędowy, będzie to plug-in hybrid – z punktu widzenia wydajności ponownie dokonamy dużego skoku. Nie możemy powiedzieć o wszystkich szczegółach. Mogę jedynie zdradzić, że jednostka będzie mieścić się w zakresie od 6 do 12 cylindrów.
Zdaniem ekspertów niewykluczone jest, że sercem auta będzie wciąż 5,2-litrowy silnik V10, ale w nieco zmodernizowanej wersji. V8 również nie jest wykluczone ze względu na wykorzystywaną przez grupę Volkswagena jednostkę 4-litrową z podwójnym doładowaniem. W każdym razie zastosowanie elektryfikacji ma pozwolić na uzyskanie mocy nawet do 850 KM, dzięki czemu następca Huracana mógłby być godnym rywalem dla Ferrari 296 GTB.
Mohr przyznał, że zdefiniowanie Lamborghini w dobie elektryfikacji będzie dla firmy wyzwaniem:
Dla tak emocjonalnej marki, jaką jesteśmy, jest to dodatkowe wyzwanie. Ale mamy już pomysły i możecie się spodziewać znanego z produktów Lamborghini designu, osiągów i wrażeń z jazdy.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment