Jak wynika z informacji opublikowanych przez departament policji w Wayland, funkcjonariusze zostali powiadomieni o kradzieży samochodów Lamborghini około godziny 3 nad ranem.
Niedługo potem na skrzyżowaniu oba pojazdy dostrzegł patrol policji, który niezwłocznie podjął próbę zatrzymania obu Urusów oraz jadącego w tym samym kierunku Chevroleta Cruze’a. Dwa Lamborghini zaczęły uciekać, podczas gdy kierowca amerykańskiego auta zatrzymał się na poboczu.
Pobliskie jednostki zostały poinformowane o uciekających Urusach w kolorze czarnym i białym. W międzyczasie patrol policji skupił swoją uwagę na Chevrolecie, którym poruszała się grupa nieletnich, w tym kierowca bez prawa jazdy. Zostali oni aresztowani i zabrani na posterunek policji.
Jedna z jednostek udała się do dealera marki Lamborghini by tam stwierdzić, że zostało rozbite okno salonu. Na miejsce przybyli detektywi, którzy rozpoczęli śledztwo. Przy okazji policja potwierdziła podejrzenie, jakoby oba auta ukradziono.
Około godziny 9 nad ranem z policją Wayland skontaktowali się koledzy z Malden, by poinformować o zderzeniu obu poszukiwanych Urusów. Jeden z kierowców trafił na tzw. „dołek”, podczas gdy drugi zbiegł.
Sprawa jest obecnie przedmiotem śledztwa. W następstwie tych wydarzeń, policja pochwaliła współpracę funkcjonariuszy z obu miast oraz dobrą komunikację dyspozytorów i centrum łączności.
W oficjalnym komunikacie nie ujawniono, na ile wyceniane są straty, ale sądząc po zdjęciach opublikowanych na Facebooku oba auta nie ucierpiały zbyt mocno, co wcale nie oznacza, że ich naprawa będzie należeć do tanich.
https://twitter.com/MichaelHenrich/status/1229765202939392000
Bezstresowo do sprawy podszedł sam dealer, który opublikował poniższy post na swoim profilu na Facebooku:
https://www.facebook.com/lamborghiniboston/posts/2853990694659550
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment