Ferrari zakończyło 6-godzinny wyścig na torze Spa-Francorchamps, czyli drugą rundę sezonu FIA World Endurance Championship, z miejscem na podium. Załoga samochodu numer 50 w składzie: Antonio Fuoco, Miguel Molina i Nicklas Nielsen ukończyła rywalizację na trzeciej pozycji. W belgijskiej rundzie mistrzostw, która była ostatnim sprawdzianem przed legendarnym wyścigiem 24 Hours of Le Mans, na trybunach pojawiło się ponad 101 tysięcy kibiców.
Szóste miejsce zajęło żółte Ferrari 499P zespołu AF Corse z numerem 83, prowadzone przez Yifeia Ye, Phila Hansona i Roberta Kubicę. Znacznie gorzej zakończył się natomiast weekend dla załogi numer 51. Samochód prowadzony przez Alessandro Pier Guidiego, Jamesa Calado i Antonio Giovinazziego wycofał się z rywalizacji po kolizji na nieco ponad godzinę przed metą.
Ferrari przyznaje, że wyścig od początku zapowiadał się jako trudny. Producent podkreśla jednak, że zespołowi udało się ograniczyć straty dzięki strategii i równej jeździe kierowców. Zdaniem włoskiej marki właśnie bezbłędna praca zespołu pozwoliła wywalczyć podium mimo problemów i nie najlepszych pozycji startowych.
Samochód numer 50 ruszał do wyścigu z ósmego pola, ale już w pierwszych dwóch godzinach Miguel Molina przesunął się na trzecią lokatę. Później Ferrari straciło czas podczas drugiego pit stopu, co utrudniło dalszą część rywalizacji Nicklasowi Nielsenowi. Duńczyk zdołał jednak odrobić część strat, a Antonio Fuoco utrzymał auto w ścisłej czołówce. W końcówce, pełnej neutralizacji i zamieszania na torze, włoski kierowca dowiózł trzecie miejsce ze stratą 2,622 sekundy do zwycięzców.
Znacznie mniej szczęścia miała siostrzana załoga Ferrari – AF Corse. Auto numer 51 startowało dopiero z 15. miejsca, ale stopniowo przebijało się przez stawkę. Antonio Giovinazzi, James Calado i Alessandro Pier Guidi realnie walczyli o solidne punkty. Wszystko zakończyło się jednak po kontakcie z samochodem klasy GT w pierwszym zakręcie. Ferrari podkreśla, że Pier Guidi nie ponosił winy za incydent, ale uszkodzenia okazały się zbyt poważne, by kontynuować jazdę.
Dobrą końcówkę zanotowała natomiast prywatna załoga AF Corse z numerem 83. Phil Hanson rozpoczynał wyścig z 13. pola, później samochód przejęli Yifei Ye oraz Robert Kubica. Dzięki skutecznej strategii i wykorzystaniu problemów rywali żółte Ferrari awansowało ostatecznie na szóste miejsce, pomimo nałożonej 5-sekundowej kary oraz rozpoczęcia przez Roberta ostatnich dwóch stintów na P16.
Ferdinando Cannizzo, szef działu Endurance Race Cars w Ferrari, przyznał po wyścigu:
Pozostaje lekki niedosyt, ponieważ dobrze odczytaliśmy strategię, wiedząc, że nie jesteśmy faworytami. Dzięki regularności udało nam się odrobić straty wszystkimi samochodami. Mieliśmy trochę pecha podczas pit stopu auta numer 50 i szkoda incydentu, który wyeliminował samochód numer 51 z wyścigu. Zdobyliśmy ważne punkty do mistrzostw, nawet jeśli tylko jednym autem. Dziękuję i gratuluję całemu zespołowi, który pozostał skoncentrowany mimo przeciwności – teraz możemy z optymizmem patrzeć na Le Mans.
Antonello Coletta, odpowiedzialny w Ferrari za program wyścigów długodystansowych i Corse Clienti, powiedział:
Cieszymy się z podium po niezadowalających kwalifikacjach, ale jednocześnie pozostaje rozczarowanie utratą samochodu numer 51 w incydencie, za który załoga nie ponosiła odpowiedzialności. Strategia zespołu była bezbłędna, co pokazał również powrót auta AF Corse numer 83, i nie mamy sobie nic do zarzucenia. Teraz liczymy, że wrócimy do walki w czołówce już od kwalifikacji i to od pierwszego okrążenia następnego wyścigu.
Antonio Fuoco z załogi numer 50 stwierdził:
Daliśmy z siebie wszystko po pechu podczas pit stopu. Nadal możemy być zadowoleni z wyniku i teraz musimy pracować nad jak najlepszym przygotowaniem do najważniejszego wyścigu sezonu, 24-godzinnego Le Mans.
Miguel Molina ocenił swój występ bardzo pozytywnie:
Jestem bardzo zadowolony z moich stintów – awans z ósmego na drugie miejsce był chyba jednym z najlepszych występów w mojej karierze. Po problemie podczas pit stopu nie straciliśmy ducha walki i udało nam się wrócić do czołówki oraz zdobyć podium ważne dla mistrzostw i budujące motywację przed Le Mans.
Nicklas Nielsen dodał:
Jesteśmy bardzo zadowoleni, biorąc pod uwagę sytuację po drugim postoju. Samochód prowadziło się bardzo dobrze. Próbowaliśmy zróżnicować strategię, aby wykorzystać neutralizacje, i to pozwoliło nam wrócić do walki. Dzisiaj nie byliśmy najmocniejsi, więc podium jest pozytywnym wynikiem dla mistrzostw, nawet jeśli wiemy, że być może mogliśmy osiągnąć coś więcej.
Rozczarowania nie ukrywał Alessandro Pier Guidi:
Szkoda, że zakończyło się to wycofaniem z wyścigu, ponieważ nawet podczas trudnego weekendu mogliśmy zdobyć ważne punkty do mistrzostw, być może nawet miejsce w pierwszej piątce. Niestety takie incydenty zdarzają się w trakcie sezonu.
James Calado podkreślał, że strata punktów mogła być jeszcze bardziej bolesna:
Szkoda, że nie dojechaliśmy do mety, ponieważ mogliśmy przynajmniej ukończyć wyścig na szóstym miejscu, a to są ważne punkty, których nie zdobyliśmy. Nie mogliśmy postąpić nic inaczej. Alessandro Pier Guidi znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i został uderzony w pierwszym zakręcie, przez co samochód doznał poważnych uszkodzeń. Do tego momentu wyścig nie był prosty, ale spodziewaliśmy się tego, ponieważ musieliśmy odrabiać straty po słabych kwalifikacjach. Ostatecznie utrata punktów nie jest aż tak duża, więc jedziemy do Le Mans z czystą głową i – jak zawsze – z celem walki o zwycięstwo.

Antonio Giovinazzi zwrócił uwagę na konieczność poprawy formy przed Le Mans:
Do momentu kontaktu udało nam się wrócić do punktowanej strefy. Niestety wyścig potoczył się właśnie w taki sposób. Teraz musimy pracować nad odnalezieniem właściwego balansu przed Le Mans, które jest najważniejszym wyścigiem roku.
Yifei Ye z załogi numer 83 powiedział:
Już przed weekendem wiedzieliśmy, że będzie trudno. Myślę jednak, że rozegraliśmy dobry wyścig i wykorzystaliśmy błędy rywali. Szóste miejsce to zdecydowanie więcej, niż się spodziewaliśmy, startując z dalszej pozycji. Teraz czekamy na Le Mans, gdzie chcemy obronić zeszłoroczne zwycięstwo.
Phil Hanson podsumował wyścig w bardziej szczegółowy sposób:
Startując z trzynastego miejsca i kończąc na szóstym, myślę, że wykonaliśmy dobrą pracę. To był klasyczny wyścig WEC – dużo walki, dużo incydentów i dużo ścigania. Osobiście nie jestem jednak zadowolony z drugiego przejazdu. Mocno przeszkadzało nam brudne powietrze za samochodami przed nami. Wszystko, co zyskałem na pierwszym stincie, straciłem podczas drugiego stintu. Później zaczęliśmy grać strategią i wyglądało to obiecująco. Jednak pozycja na torze ponownie bardzo nam zaszkodziła w środkowej części wyścigu i podobny problem mieli moi zespołowi partnerzy. Ostatecznie skorzystaliśmy na chaosie w stawce, a wtedy strategia miała już mniejsze znaczenie i mogliśmy po prostu jechać swoim tempem. Szóste miejsce było dziś właściwie najlepszym wynikiem, na jaki mogliśmy liczyć.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment