fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Parę słów o… historii

Parę słów o… historii

Venezia historiaDrodzy Forziści,

Dzisiaj będzie o historii Włoch. Pewnie trudno Wam wyobrazić sobie, że kiedyś po włoskich drogach nie pędziły lśniące Alfy Romeo i nie mknęły Lancie. A jednak… Jako że w ten długi listopadowy weekend jesteście pewnie zajęci pucowaniem felg i… oraz … (co się jeszcze robi z samochodami?!! 🙂 ), nie zabiorę Wam zbyt wiele czasu, tym bardziej, że truizmy z serii „Włochy to kraj o historii liczącej kilka tysięcy lat” oraz „Italia cieszy się wielowiekową tradycją” nie są nam chyba na tej stronie potrzebne.

Pomyślcie jednak czasem, jadąc włoskimi drogami i mijając za finestrino niezwykłe skarby tej wspaniałej krainy, że wielu, bardzo wielu zamieszkiwało ją, podziwiało i kochało przed Wami.

Najpierw byli to tajemniczy Etruskowie – lud tajemniczego pochodzenia. Później twórcy potęgi Rzymu – najpierw królestwa, potem republiki, a w końcu pryncypatu i cesarstwa. Następni w kolejce ustawili się chrześcijanie – w 313 r. po Chrystusie Konstantyn ogłosił równość wyznań (tzw. „Edykt Mediolański”), a w 324 – chrześcijaństwo stało się religią państwową. Pod koniec IV wieku Rzym stał się stolicą Cesarstwa Zachodnio-Rzymskiego.

 

historia w och

 

Początek V wieku to czas najazdów Gotów i Longobardów. Ci ostatni – przybysze zza gór, którzy nie bardzo lubili się golić (po włosku długa broda to barba lunga, wystarczy przestawić kolejność słów i mamy lunga barba, a to już chyba brzmi znajomo…) zagościli we Włoszech na dłużej. Cesarstwo upada w 476 r., rozpoczyna się bizantyjsko-longobardzka rywalizacja na półwyspie. Panoszeniu się nieogolonych najeźdźców z północy położył kres król Franków, Karol Wielki (jednym słowem, a w zasadzie dwoma – „Franek” Karol, ale chyba nikt oprócz mnie tak go nie nazywa 🙂 ).

Wiek IX, X i XI to czas najazdów normańskich i arabskich; po roku 1000 rozpoczyna się także okres świetności miast handlowych, jak chociażby Genui czy Wenecji. Trochę później zakusy na włoskie skarby rozpoczynają Niemcy – w 1167 r. miasta północnych Włoch tworzą nawet Ligę Lombardzką, aby bronić się przed cesarzem Niemiec Fryderykiem I Barbarossą.

Wenecja

Wenecja, zwana Serenissimą – potęga morska, której szczyt rozkwitu przypada na okolice roku 1600

 

Koniec medioevo, jak dźwięcznie nazywają Włosi średniowiecze, to czas podziałów politycznych. Północna Italia zdominowana została przez comuni; najsłynniejszą z nich była chyba zresztą Toskania (która już taka do końca północna nie jest). Włochy środkowe rozbite były na liczne małe państewka, nominalnie znajdujące się pod władzą papieża, który rezydował wówczas w Awinionie.

Renesans – okres odrodzenia, który rozpoczął się we Florencji – przynosi zmiany. Jednoczy się Państwo Kościelne, a Rzym odbudowuje swoją potęgę. O włoskie ziemie walczą kolejni „chętni” – Francuzi, Hiszpanie (marzył im się Neapol i Mediolan, ale także i Rzym – rok 1527 to data splądrowania Wiecznego Miasta przez armię Karola V, tzw. Sacco di Roma). Sami Włosi też w kolejnych wiekach nie próżnują – weźmy np. rok 1645, kiedy to Republika Wenecka postanowiła rozpocząć wojnę przeciwko Imperium Osmańskiemu (czyli, mówiąc krótko, Turcji).

Lata mijają i znowu ktoś chciałby tupnąć obcasem we włoski but. Na początku wieku XVIII główną potęgą mającą wpływ na Italię staje się Austria; zaraz później zagląda tu także pan Bonaparte. Stąd niedaleko już do kluczowego momentu we włoskiej historii – Risorgimento, czyli zjednoczenia. Dzisiaj jednak chcemy być szybcy i zwinni jak włoska Formula I, więc w zawiłości ruchu zjednoczeniowego nie będziemy się zagłębiać. Dość, że w roku 1861 parlament proklamuje Królestwo Włoch, którego władcą zostaje Wiktor Emanuel II, ten sam, który kojarzy Wam się z „Maszyną do Pisania” przy Piazza Venezia w Rzymie oraz galerią sklepów w Mediolanie (cóż, wyszło trywialnie, ale przynajmniej nie będziecie mówić, że Vittorio Emanuele to jakiś słynny włoski aktor!). Pierwszą włoską stolicą został Turyn.

 

Il Vittoriale

„Maszyna do Pisania” czyli Il Vittoriano

 

Początek wieku XX to znowu guerra, choć tym razem sporo namieszali sami Włosi. W roku 1911 wybuchła wojna włosko-turecka o ziemie położone w Afryce Północnej, które zostały, po zwycięstwie Włoch, połączone w jedną kolonię – Libię (1934.). W roku 1935 Mussolini – bo wówczas na włoskiej scenie szarogęsił się ten jegomość – wkroczył na tereny Etiopii. W kolejnych latach miał także miejsce podbój Albanii.

Uuuuups, rozpędziłam się jak nieokiełznane Ferrari, pominąwszy pierwszą wojnę światową! Przypomnijmy więc, że Italia przystąpiła do wojny po stronie państw Ententy. W maju 1915 wypowiedziała wojnę Austro-Węgrom. Zawieszenie broni podpisano dopiero w listopadzie 1918.

Włochy wyszły z wojny mocno pokiereszowane – zadłużone, niezadowolone, z poczuciem pokrzywdzenia. To wszystko pozwoliło na rozpowszechnienie się faszyzmu i sukces Benito Mussoliniego, który uważał, że tylko silna, męska ręka może pomóc rozdygotanej Italii. Co było później – niestety wiemy aż za dobrze, a oś Berlin-Rzym-Tokio mówi każdemu z nas wystarczająco dużo.

Zrobiło się ponuro – nic dziwnego, 1 listopada za oknem i wspominanie la seconda guerra mondiale pozytywnie człowieka nie nastraja. Pomknijmy więc szybko do periodo postbellico, czyli czasów powojennych. Ważną datą jest tu 2 czerwca 1946 roku – upamiętnia ją co roku Festa della Repubblica. Oto w wyniku referendum Włochy stały się Rzeczpospolitą. A co się działo dalej – to już zupełnie inna historia!

 

Tekst i zdjęcia: Julia Wollner

Poprzedni wpis
Abarth na Giro d'Italia Automobilistico
Następny wpis
45 Rajd Żubrów

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Parę słów o… historii