fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Miejsce, w którym Alfy rodzą się na nowo…

Miejsce, w którym Alfy rodzą się na nowo…

rezcc thumb

Jest taki szczególnie przeze mnie ulubiony kawałek drogi. Idealnym sposobem na spędzenie słonecznego popołudnia zawsze była dla mnie krótka przejażdżka lokalną drogą biegnącą na zachód od Krakowa przez Balice, Aleksandrowice, aż do Krzeszowic, Tenczynka lub Baczyna w zależności od wybranego wariantu.

Ta urokliwa trasa, wijąca się niczym nitka spaghetti oplatająca autostradę A-4 do Katowic, pełna jest ciekawych zakrętów, podjazdów, spadań i pozwala w nieskrępowany sposób cieszyć się jazdą, oraz pięknym krajobrazem Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Jadąc tamtędy, za każdym razem mijałem niepozorny murowany budynek, na którym znajdował się dyskretny napis REZ-CC. Na tyle nie rzucający się w oczy, że nigdy go nawet nie zauważyłem. Gdybym wiedział, jakie skarby znajdują się za ścianą…

Przyszedł dzień, kiedy mogłem się o tym przekonać. Redakcja ForzaItalia.pl została zaproszona przez Rafała Płatka, do siedziby jego firmy. Zarówno REZ-CC, jak i sama postać Rafała znana jest w środowisku miłośników klasycznej włoskiej motoryzacji. Firma zajmuje się renowacją włoskich samochodów (głównie sportowych Alfa Romeo, choć nie tylko), natomiast sam właściciel kojarzony jest ze startami czerwoną Alfą Romeo 2000 GTV ’71 w wyścigach i rajdach klasyków (m. in. cykl Classicauto Cup, Rajd Żubrów). Przy okazji – nie należy mylić go z Rafałem Płatkiem, startującym Alfą 75 w wyścigach górskich.

W sobotę, 30 grudnia 2010 redakcyjna ekipa o poranku wyruszyła z Warszawy, by po zgarnięciu krakowskiej ekipy wspierającej udać się wprost do siedziby REZ-CC. Nasz konwój, składający się z Fiata i Alfy, nie ustrzegł się błędów nawigacyjnych, dzięki czemu mogliśmy odwiedzić zasypane śniegiem podkrakowskie miejscowości. Oczywiście wystarczyło jechać cały czas prosto, ale dla nas byłoby to zbyt nudne, więc po zwiedzeniu okolicznych wąwozów i zagajników, kwadransie jeżdżenia w kółko, dwóch konsultacjach telefonicznych i definitywnym wyłączeniu nawigacji dotarliśmy na miejsce. Na placu przed serwisem powitał nas Rafał, a nam coraz niżej opadały szczęki. Alfa GTV6, czekająca na restaurację Alfa 2600 SZ… Kilka zdjęć, kilka historii samochodów na placu i po chwili zostajemy zaproszeni do samego warsztatu. I robi on niesamowite wrażenie…

Miejsce jest sterylnie czyste i uporządkowane, a jednocześnie ogromnie przytulne i klimatyczne. Na bramie wjazdowej – kolekcja starych tablic rejestracyjnych (w tym, pamiętane jeszcze zapewne przez niektórych, wywozowe “jajko” z RFN). Na ścianach – zdjęcia wyścigowych Alf, stare reklamy, scudetta… Na dzień dobry zostajemy zastrzeleni pytaniem o rocznik i model nadwozia przygotowywanego właśnie do remontu lakierniczego. Rozpoznanie Giulii Spider 101 nie było jeszcze tak wielkim problemem, ale wiedza o tym, że w ostatnim roku produkcji modelu bębny hamulcowe z przodu zastąpiono tarczami, to nie jest coś, o czym wiedzielibyśmy bez grzebania w literaturze. A w REZ-CC jest to oczywiste!

 

Kolejnym rarytasem, który zastaliśmy w warsztacie była nowa wyścigówka Rafała – Alfa Romeo GTA Junior Corsa z 1969 roku. Samochód jest jeszcze w trakcie renowacji (choć właściwie ze względu na zakres prac należało by powiedzieć raczej – w trakcie ponownych narodzin). Dzięki temu mogliśmy zobaczyć z bliska strukturę aluminium, technikę nitowanych połączeń (znaną z konstrukcji lotniczych) i dokładną budowę maksymalnie odelżonego nadwozia. Chętni mogli się również przekonać o lekkości zastosowanego materiału – klapa bagażnika waży zaledwie półtorej kilograma. Alfa czeka już tylko na montaż klatki bezpieczeństwa, prace lakiernicze i złożenie całości. W 2010 roku będzie stanowiła broń zespołu REZ Motorsport w wyścigach długodystansowych, o czym pisaliśmy już na naszym portalu. Historia egzemplarza jest również bardzo ciekawa – jest to fabryczna wyścigówka zbudowana przez Autdelta, która niemal całe swoje sportowe życie spędziła w Czechosłowacji. W przyszłości opiszemy bliżej samochód i jego losy.

Oprócz wspomnianych wyżej samochodów, w warsztacie zobaczyć i dotknąć mogliśmy takich arcydzieł inżynierii jak silnik Maserati 3500GT, legendarna V6-tka “Busso” Alfy Romeo i masę mechanicznych drobiazgów, których nie sposób tutaj wymieniać, a z których każdy, gdyby tylko mógł mówić, opowiedziałby wiele ciekawych historii z minionych lat, spisanych na torach wyścigowych i drogach Europy i USA. Detalem, który niesamowicie nas ujął, a który świadczy zarówno o profesjonalnym podejściu jak i doskonałym wyczuciu klimatu przez właściciela REZ-CC były oryginalne maty warsztatowe do układania specjalistycznych narzędzi niezbędnych do napraw Alf z typoszeregu 116 (Alfetta, Giulietta Nuova, GTV). Niestety – przy nas zostały zabrane do renowacji, więc nie mieliśmy okazji przyjrzeć się im “w akcji”.

Wizyta w biurze Rafała, ostatecznie utwierdziła nas w przekonaniu, że włoska motoryzacja zawładnęła całkowicie tym miejscem. Oprócz trofeów z wyścigów i rajdów, uwagę przykuwał oryginalny czytnik klisz ze schematami serwisowymi Alfa Romeo, przepiękne modele, oraz niezliczona ilość detali większych (jak np. grill od Giulii) i mniejszych (jak np. radio “Motorola”, czy emblematy od dziesiątek samochodów). Jedynym “obcym” elementem był wał korbowy od boksera Subaru, ponieważ jak stwierdził Rafał – “jest taki fajny, kompaktowy :)”. A całość poukładana z niewiarygodnym wręcz smakiem, tworzy niepowtarzalny klimat.

Wydawałoby się, że to już wszystko, ale w stojących obok warsztatu, niepozornych garażach, znaleźć można było wiele innych skarbów. Nie do wszystkich mogliśmy zajrzeć, ale widok jednego z 62 zbudowanych egzemplarzy włoskiego, sportowego ASA 1000GT Coupe (zwanego również “Ferrarina”) wywarł na nas tak silne wrażenie, że kolejnego takiego rarytasu moglibyśmy zwyczajnie nie przeżyć. 🙂 Nie znaczy to jednak, że obok ostatnich czterech aut przeszliśmy obojętnie. Bo ani Alfa Giulia Super z 1971 roku (kolejna wyścigówka REZ Motorsport na sezon 2010), ani znana z dotychczasowych startów Rafała Alfa GTV 2000 ’71 to nie są samochody, które potrafilibyśmy zignorować. Nawet Alfa Spider z ostatniej, czwartej serii (choć zdecydowanie najnowsza w promieniu kilkudziesięciu metrów) oraz Austin Healey (chociaż ten z kolei, choć stary i piękny – nie jest włoski, co dla nas stanowi pewną wadę) to pojazdy, które bez zastanowienia zabralibyśmy na przejażdżkę wspomnianą na wstępie drogą. A jeszcze chętniej – na dalekie gran turismo do Włoch.

REZ-CC to niesamowite miejsce. Nie tylko dlatego, ze względu na motoryzacyjne unikaty, które można tam spotkać. Przede wszystkim jednak tutaj na nowo rodzą się samochody, w których jeszcze niedawno większość widziała tylko kupę złomu. Widząc ile serca Rafał i jego załoga wkłada w przywracanie do stanu świetności zapomnianych klasyków, nie mamy wątpliwości, że gdy spotkamy się tutaj następnym razem wszystkie opisane w tym artykule samochody świecić będą pełnym blaskiem…

Tekst: Krzysztof Kubas

Zdjęcia: Jakub Strzemżalski, Piotr Szymański

Krótka relacja z wizyty w REZ-CC również na blogu Marka Michałkiewicza: marek.deltadev.net

Poprzedni wpis
Cuore Sportivo dla początkujących - część II
Następny wpis
13 Monte Carlo Historique

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Miejsce, w którym Alfy rodzą się na nowo…