fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Team Competizione

Team Competizione

teamcomp thumb

Mende i Franz poznali się na track day’u kilkanaście lat temu. Franz przywiózł swój codzienny samochód – Alfę 155 – i uczył się granic jej możliwości. Mende przyjechał swoją 75, która była również autem codziennym. Obydwaj są inżynierami. Wspólna pasja sprawiła, że zaczęli wspólnie pracować, budować wyścigowe 75-tki oraz ścigać się w kolejnych seriach wyścigów youngtimerów w Danii i Szwecji. Ich zamiłowanie do Alfa Romeo trwa od lat i efekty tego są wyjątkowe. Poznajcie Team Competizione.

Mende i Franz łączą swoją pracę z pasją wręcz dosłownie. Zlokalizowane na obrzeżach Kopenhagi pomieszczenia w których pracują są jednocześnie warsztatem, gdzie eksperymentują i doprowadzają do perfekcji swoje autorskie rozwiązania do Alfy 75. Wystarczy chwila przerwy w pracy by podejść do auta i zastanowić się nad kolejnymi usprawnieniami.

Cały zespół Team Competizione to Alfisti od lat. Mechanicy i pracownicy jeżdżą Alfami, od 75-tek na 159 kończąc. Franz odbiera mnie z dworca kolejowego w Farum swoją idealną Gtv 2.0 TB. Takie auta są rzadkością u nas, a co dopiero w Danii, gdzie podatki na współczesne auta wynoszą ponad 180% wartości samochodu!
Jak sami twierdzą, modyfikowanie to nałóg, do tego bardzo silny. Nie potrafią przerwać nieustannego dążenia do wprowadzania kolejnych modyfikacji i usprawnień. Tak udoskonalają swoje 75-tki od ponad 11 lat. Na początku poświęcali na to cały swój wolny czas, kończąc pracę po południu i dłubiąc przy autach do północy. Obecnie poświęcają więcej czasu na życie rodzinne.

Efektem tych prac są auta mające dużo wspólnych elementów z fabrycznymi wersjami IMSA, ale udoskonalone o autorskie rozwiązania zawieszenia oraz silniki. Do ciekawostek należą przede wszystkim silniki, które wykorzystują do swoich wyścigówek. Fabryczne IMSY były oparte o konstrukcję 1.8 turbo, która odpowiednio zmodyfikowana uzyskiwała moc ok. 300 KM. Mende i Franz po latach eksperymentów znaleźli dla siebie optymalne rozwiązanie – dwulitrowy Twin Spark o 8 zaworach pochodzący z Alfy 155 (a nie z 75!). Dlaczego ten silnik? Fabrycznie ma jedną istotną przewagę nad Twin Sparkiem z Alfy 75 – dodatkowy natrysk oleju na tłoki, co znacznie poprawie smarowanie i chłodzenie oraz sugeruje, iż konstruktorzy przewidywali znaczne obciążenia dla tej jednostki. Po przystosowaniu silnika do montażu w 75, dokładają do tego autorski zestaw turbo uzyskując ponad 250 KM. Potencjał jest oczywiście większy i testowali już również silniki o mocy ok. 300 KM, jednak stosunek mocy do masy jest regulowany w serii wyścigowej, w której biorą udział, więc tutaj nie mogą wykorzystywać większej.

75-tki są przygotowane do ciasnych i krętych torów, nie osiągają prędkości powyżej 200 km/h – taka jest charakterystyka torów, na których rozgrywa się ich seria wyścigowa. W przypadku wyjazdu na inne europejskie tory muszą inaczej ustawić auto. Ziejące ogniem z autorsko skonstruowanych wydechów 75-tki są niesamowitymi widokiem – Alfisti z całej Danii przyjeżdżają specjalnie dla nich, aby zobaczyć ostatnią prawdziwą Alfę w akcji. Notabene, klub Alfisti jest największym klubem samochodowym w Danii.

Inne autorskie rozwiązania są wykorzystywane w zawieszeniu. Mende i Franz zaprojektowali m.in. aluminiowe wahacze (dolne i górne), które można regulować, dzięki czemu ustawienie negatywu można wykonać bardzo szybko i nie potrzeba do tego dużej gimnastyki. Jest to szczególnie istotne w warunkach bojowych, gdzie prawidłowe dostosowanie zawieszenia do panujących warunków może stanowić znaczną przewagę nad rywalami. Cały czas zbierają wiedzę i doświadczenie w ustawianiu swoich aut. Nie są to tak popularne i rozpracowane rozwiązania, jak w przypadku BMW e30, bo z Alfą jest po prostu trudniej.

Mende swoją 75, którą przed laty kupił jako auto codzienne, stopniowo przebudowywał i to jest jego dzisiejsza wyścigówka. Opakowana w ospojlerowanie IMSA, mocno odchudzona (waży zaledwie 1080 kg z kierowcą!), z sekwencyjną skrzynią od oryginalnej IMSY,  potężnymi hamulcami z przodu, regulowanym zawieszeniem oraz większymi hamulcami z tyłu.

W warsztacie poza dwoma 75-tkami czekają następne projekty, tym razem kolejne wersje IMSA, tylko z silnikami V6. Jedna 75 ma silnik o pojemności 3.8 przygotowany przez Glenwood motors z RPA. Pomimo wielu projektów zbudowanych przez Glenwooda, Mende nie ma najlepszej opinii o jakości wykonania tego silnika, wykończenie jest mocno „garażowe”. Zostanie on rozebrany, przejrzany i zbudowany od nowa. Silnik dysponuje mocą ponad 400 KM.
Kolejnym projektem czekającym na lepsze jutro jest zbudowana na zamówienie 75-tka, której sponsorem był niemiecki przedsiębiorca. Auto ma w sobie wiele zaawansowanych rozwiązań, które dla zwykłego śmiertelnika są nieosiągalne, m.in. wyczynową skrzynię biegów z Ferrari 360 przygotowanego do LeMans, która wytrzymuje obciążenie ponad 700 Nm przez 24 h. Mocno zmodyfikowany silnik V6 z suchą miską olejową osiągający moc 400 KM i kręcący się do 10 000 obrotów!

Chłodzone wodą przednie hamulce, bak paliwa oraz zbiornik oleju do układu suchej miski umieszczone w kabinie na miejscu fotela pasażera dla poprawienia rozkładu masy. Auto sprawia wrażenie, jakby było pokazem możliwości firmy, która je zbudowała, spełnieniem marzeń pracujących przy nim inżynierów. Właściwie tylko przypomina 75-tkę, ponieważ jedyne wspólne elementy, to kształt nadwozia oraz oś DeDiona. Mende kupił to auto z uszkodzonym silnikiem i przygotuje je do jazdy, być może w wyścigach długodystansowych.

Jak każdy zespół wyścigowy, szczególnie tak eksperymentujący jak Team Competizione, odpowiednie testy są niezbędne. Najbliższy obiekt testowy znajduje się w Szwecji, dokąd mają około 100 km. Warsztat dysponuje własną hamownią, więc mogą bez problemu na miejscu sprawdzać modyfikacje wykonane w silnikach, czy też dla zabawy rozgrzać kolektory wydechowe do czerwoności. Wrażenia akustyczne są podobno nie do opisania.

Ściganie dla Team Competizione to czysta zabawa i prawdziwa życiowa pasja. Auta nie są oklejane żadnymi reklamami, aby nie obciążać się zobowiązaniami wobec sponsorów. Daje im to spokój ducha i poziom presji wyznaczają sobie sami. Oczywiście nie raz zdarzało się, że auto wyjeżdżało na tor jeszcze z wilgotnym lakierem lub dopiero co przemapowanym silnikiem.


Od lewej: Mende i Franz

Kilka godzin spędzonych w warsztacie na rozmowie o historiach i anegdotach wyścigowych upłynęło bardzo szybko. Mende na koniec radzi mi mentorsko: „jak chcesz jeździć, kup gotowe auto; jeżeli chcesz budować, to będziesz mało jeździć”. Po kilkunastu latach pracy nad 75-tkami raczej wie, co mówi.
Dziękuję serdecznie za ciepłe przyjęcie. Mam nadzieję, że odwiedzę ich po raz kolejny i wtedy uda się zobaczyć auta w akcji.

Tekst i zdjęcia: Jakub Strzemżalski

Poprzedni wpis
Czy Włochy to pępek świata?
Następny wpis
Ferrari poza podium w Singapurze

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Team Competizione