fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Dzień na torze z Classicauto

Dzień na torze z Classicauto

biala thumb

Sezon youngtimerowy w pełni, więc przyszedł czas, aby sprawdzić nasze maszyny na torze. Doskonałą okazją ku temu stała się I eliminacja Classicauto Cup rozgrywana w sobotę, 4 czerwca na lotnisku w Białej Podlaskiej. Do udziału w tej imprezie zgłosiły się trzy redakcyjne załogi: Piotr Szymański w Alfa Romeo 33 1.7 I.E., Maciej Tarkowski w Alfa Romeo 75 1.8 I.E. i Marcin Gerlicz w Fiacie Punto GT Turbo. Marcina pilotował zaprzyjaźniony Paweł Miller, natomiast Krzysztof Kubas przesiadał się pomiędzy prawymi fotelami obu Alfa Romeo.

Jak to zwykle bywa przed pierwszymi rozruchami, samochody trudno było uznać za dobrze przygotowane. Niezbyt pewny przegub w Alfie 33 i cała lista rzeczy które „mechanik miał zrobić, ale nie zdążył” w Alfie 75 spowodowały, że wyjazd należało potraktować bardziej w kategoriach towarzyskiej przejażdżki niż ostrej walki z czasem.
Do udziału w zawodach zgłosiło się ponad 80 załóg. Na starcie pojawiło się wiele ciekawych aut. „Włoszczyznę” reprezentowali Mirek Miernik w Fiacie 131 Abarth, Marek Biłyk w Alfie Romeo GT 1300 Junior i Jacek Zaleski z Magdą Górską w Autobianchi A112 Abarth. W depo znajdowała się jeszcze Lancia Delta HF 4WD, która jednak nie wystartowała z powodu awarii. Uwagę przyciągała prawdziwa inwazja Porsche – od 924 do 911. Sporo było również BMW (głównie E30). Wśród Fordów, oprócz tradycyjnie obecnych na tego typu imprezach Capri, wyróżniały się dwa tylnonapędowe Escorty mk I i mk II. Na drugim końcu skali znajdowały się pojazdy trochę „z innej bajki”, czyli BMW E36 coupe, Mercedes W140 i Nissan Silvia S14.

Dzień na torze rozpoczynał się od rejestracji, oklejenia samochodów i badania technicznego. Podczas tego ostatniego nieco problemów sprawiła nam Alfa 75 i zmuszeni byliśmy do szybkiej naprawy mocowania akumulatora. Po usunięciu tej drobnej usterki mogliśmy udać się na zapoznanie z trasą.
Organizatorzy przygotowali dwie próby sportowe o długości około 3 km. Każda z nich przejeżdżana była trzykrotnie. Trzeba przyznać, że trasy skonfigurowano dość ciekawie: były naturalne zakręty, szykany i długie proste. Układ prób zdecydowanie premiował mocne samochody.

Zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy po około 40 aut. Redakcyjne załogi załapały się do grupy drugiej, czyli na początek upalaliśmy trzykrotnie na próbie nr 2. Piotr w swojej Alfie 33 na pierwszym przejeździe zanotował czas 2:48,84, następnie poprawił go o prawie 2 sekundy. Trzeci przejazd był bardzo szybki. W pewnym momencie jednak zbyt szybki, co zaowocowało obróceniem i zgaśnięciem samochodu. Cofanie i powrót na trasę kosztowało załogę około 5 sekund i zaowocowały czasem na poziomie 2:51,1.
Ze względu na kłęby olejowego dymu oraz problemy ze skrzynią biegów, Maciek zmuszony był do spokojnej i zachowawczej jazdy. Dzięki temu podróżował bez przygód i zanotował kolejno czasy 3,08,19, 3:04,39 i 2:58,83.
Marcin walczył głownie ze sobą, jako że jego Punto GT na szczęście i o dziwo nie sprawiało żadnych problemów. Każdy kolejny przejazd skutkował coraz lepszymi czasami, odpowiednio 2:57,35, 2:55,2 i 2:53,39.

Niektóre załogi miały jednak pewne problemy. Wspomnieć tutaj należy o przesympatycznej załodze Peugeota 205 Rallye, która po bliskim kontakcie z wyznaczającymi trasę oponami straciła tablicę rejestracyjną.
Próba nr 1, przez nas jeżdżona jako druga, była zdecydowanie szybsza. Długie proste grzebały w zasadzie szanse naszych samochodów. Pomimo tego robiliśmy co się dało. Piotrek na pierwszym przejeździe uzyskał czas 3:26,9. Za drugim razem było bardziej bojowo, przez co miała miejsce niewielka wycieczka „w zielone” i wynikiem tego był czas 3:18,9. Trzeci przejazd był już spokojniejszy i trwał dokładnie 3:17,29. Maciek, podobnie jak na próbie nr 2, jechał swoim równym, spokojnym tempem, notując czasy: 3:35,28, 2:26,77 i 2:29,67. Marcin na pierwszym przejeździe miał pewne problemy nawigacyjne, skutkujące czasem 3:39,66. Przejazd drugi i trzeci były już znacznie lepsze, dając czasy odpowiednio 3:15,88 i 3:11,97.

Podczas trwania przejazdów na próbie numer 2, w Fiacie 131 Abarth Mirka Miernika awarii uległo metalowe sprzęgło. Uszkodzony samochód osiągnął metę, ale wyniki dalekie były od oczekiwań.
Ostateczne wyniki, czyli 5 miejsce Piotra i 7 Maćka w klasie III-2000, oraz 10 Marcina w klasie III-3000 trudno określić mianem sukcesu. Jednak fakt osiągnięcia mety przez wszystkie redakcyjne załogi to i tak więcej niż bardziej sceptycznie nastawieni osobnicy zakładali. Pozostałe zaprzyjaźnione załogi we włoskich pojazdach również radziły sobie ze zmiennym szczęściem. Mirek Miernik zajął 10 miejsce w klasie II-2000, Marek Biłyk pewnie wygrał klasę II-1600, a borykający się z problemami technicznymi Jacek Zaleski i Magda Górska  zajęli odpowiednio 7 i 8 miejsce w tej samej klasie.

Całą imprezę oceniamy bardzo pozytywnie. Lotnisko w Białej Podlaskiej to doskonały obiekt, znacznie większy niż znane nam Ułęż czy Nowe Miasto nad Pilicą, co pozwala na konfigurowanie dłuższych i szybszych tras. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, odbyły się wszystkie zaplanowane przejazdy, a trudne do uniknięcia opóźnienia były naprawdę niewielkie i całość odbyła się bardzo sprawnie. Gratulujemy ekipie Classicauto udanej imprezy! Choć wyników nie zrobiliśmy, to bawiliśmy się świetnie i z pewnością pojawimy się na kolejnych imprezach!

Tekst: Krzysztof Kubas
Zdjęcia: Bartek Lichocki

Poprzedni wpis
Stare samochody i Stara Praga
Następny wpis
Coolturalna Częstochowa zaprasza miłośników włoszczyzny!

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Dzień na torze z Classicauto