fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Powrót legendy

Powrót legendy

qv thumb

Nie jest zapewne tajemnicą dla czytelników portalu, że redakcja ForzaItalia.pl jest bardzo przywiązana do tradycji. Wszelkie nawiązania do czasów wielkiej motoryzacji, kiedy samochodom kształt nadawały pasja i kunszt inżynierów, a nie wyliczenia w arkuszach kalkulacyjnych księgowych, silnie do nas przemawiają. Jesteśmy jednak bezlitośni dla bezmyślnego „odcinania kuponów” od historii i kreowania fałszywego wizerunku za pomocą jedynie naklejek, z pominięciem charakteru.

Prezentując model Giulietta w wersji QV Alfa Romeo zawiesiła sobie poprzeczkę naprawdę wysoko. Do tego samochodu podeszliśmy z pewną obawą, przy całej naszej sympatii dla marki nie chcieliśmy się rozczarować. Zszarganie nazwy kultowego modelu Giulietta i symbolu czterolistnej koniczynki oznaczałoby dla nas emocjonalną katastrofę!

Opisując najnowszy model Alfa Romeo, nie można pominąć rysu historycznego. Nazwa Giulietta, pojawiła się po raz pierwszy w 1954 roku. Wtedy to światło dzienne ujrzało przepiękne coupe Giulietta Sprint z nadwoziem zaprojektowanym przez Bertone. W 1955 dołączyła do niej zgrabna berlina, która na długie lata zdefiniowała pojęcie „sportowego sedana”. Zastosowane po raz pierwszy w historii rozwiązania techniczne, znane do tej pory jedynie z wyczynowych pojazdów, złożyły się na fantastyczny efekt w postaci lekkiego, zwinnego i dynamicznego pojazdu, który swoimi właściwościami i przyjemnością z jazdy po prostu zdeklasował rywali. W pełni aluminiowe silniki, dwa wałki rozrządu w głowicy – tego nie miał żaden inny samochód na rynku. Dziś, większość ludzi poproszona o wskazanie sportowej limuzyny w pierwszym odruchu odpowie BMW. W tamtych czasach to BMW uczyło się od Alfa Romeo i upłynęło wiele lat zanim było w stanie zaprezentować godnego przeciwnika.

Quadrofoglio Verde (QV) czyli czterolistna koniczynka to symbol bardzo bliski Alfisti. Po raz pierwszy pojawił się na wyścigówce Alfa Romeo RLTF prowadzonej przez Ugo Sivocciego w 14 edycji legendarnego wyścigu drogowego Targa Florio w 1923 roku. Koniczynka miała przynieść szczęście i rzeczywiście przyniosła. Sivocci wygrał wyścig i od tego momentu stała się symbolem wyścigowych Alfa Romeo.

W ostatnich latach Alfa Romeo kilkukrotnie oznaczała w ten sposób topowe odmiany niektórych modeli. Ostatnie szanowane przez Alfisti QV-ki to 164 QV oraz 145 QV. Oklejenie tym symbolem Alfy GT z silnikiem diesla wypieramy z pamięci i uznajemy za niebyłe.

Aby stwierdzić, czy współczesna Giulietta QV dorasta do swojego wielkiego imienia, potrzebowaliśmy naprawdę kompetentnych testerów. Najlepiej kierowcy wyścigowego, który ściga się klasycznymi Alfami, aby ocenić właściwości jezdne i dynamikę modelu, oraz rodowitego Włocha, który stwierdzi, czy auto posiada wystarczającą ilość włoskiego stylu i klimatu.

ForzaItalia.pl posiada i takie kontakty. Szczęśliwie jakieś 350 km od Warszawy w której znajdowało się auto. Szczęśliwie, bowiem dzięki temu sami mieliśmy sporo czasu, aby zapoznać się dokładniej z Giuliettą.

Wygląd samochodu przypadł nam do gustu. Na tle współczesnych konstrukcji innych producentów linia nadwozia wydaje się być wyjątkowo lekka. Bardzo spodobał nam się tył – diodowe światła po zmroku wyglądają po prostu obłędnie! Przód nie wzbudza już w nas takich emocji, ale też nie można nazwać go nieestetycznym. Karoseria nie nawiązuje wprost w żaden sposób do starszych modeli marki, ale przyglądając się jej dłużej, odnosi się wrażenie pewnej znajomości formy, czy wręcz podobieństwa do 156 i 147. Trudno wskazać jakieś konkretne detale za to odpowiedzialne, niemniej jednak u właścicieli tych starszych Alf powoduje miłe uczucie „bycia w domu”.

Stylistyka wnętrza może się podobać, chociaż tęsknić będziemy za deskami rozdzielczymi z konsolą centralną zwróconą w stronę kierowcy jak w Alfach 156 czy 166.

Po chwili odkrywamy jednak irytujące drobiazgi. Co denerwuje? Obsługa komputera, nawigacji, radia. Skupienie przycisków na środku wokół pokrętła wydaje się zbytnio przekombinowane. Odnalezienie odpowiedniego przycisku czasem się nie udaje i kończy się zmianą odtwarzanego katalogu z MP3 zamiast przełączeniem widoku komputera. Dodatkowo drażniące jest spore opóźnienie reakcji na naciskane przyciski.

Niespecjalnie spodobała nam się również kierownica. Plastikowe wykończenie, które zachodzi na wieniec, jest nieprzyjemne w dotyku. Nie można było zrobić tak jak chociażby w Bravo z pakietem Sport?

Fotele są wygodne, ustawiane elektrycznie, w połączeniu z regulowaną w dwóch płaszczyznach kolumną kierownicy każdy odnajdzie tutaj odpowiednią pozycję. Zmarzluchom przypadnie do gustu ich elektryczne podgrzewanie.

Wnętrze rozczarowuje pod jednym, dla nas istotnym względem. Jesteśmy w topowej odmianie Giulietty, prawda? Prawda. To dlaczego nic o tym nie świadczy w jej wnętrzu? Zabrakło finezji wykończenia, stylistycznych smaczków, koniczyny wyszytej na fotelu czy wkomponowanej w deskę rozdzielczą. Czegoś wyjątkowego, wyróżniającego QV-kę od zwykłych wersji.

Kolejne kilometry pokonywane drogą krajowej nr 8 (zwanej potocznie „Gierkostradą”) skutkują kolejnymi obserwacjami. Giulietta QV toczy się na 18-to calowych kołach z oponami 225/40. Powinno być bardzo twardo, a w sumie nie jest. Zawieszenie wybiera bardzo dobrze wiosenne niespodzianki w asfalcie. Co zaskakujące – przy tej szerokości opony, Alfa nie jest nerwowa w koleinach czy niestabilna na nierównościach.

Silnik to jednostka znana już ze 159 TBi czyli 1750 turbo, rozwijająca moc 235 KM oraz moment obrotowy 300 /340 Nm. Skąd dwie wartości momentu? To zasługa systemu DNA. Pisaliśmy już o jego zachowaniu w testach MiTo. W Giuliettcie nabiera on jednak dodatkowego wymiaru. Nie tyle wyostrza reakcje układu kierowniczego czy hamulców – tutaj auto zmienia się nie do poznania!

Po przestawieniu trybu z Normal na Dynamic maksymalny moment obrotowy wzrasta z 300 Nm przy 5500 obr/min do 340 Nm przy 1900 obr/min. W praktyce oznacza to tyle, że w trybie D nie da się jechać wolno. Nawet przy delikatnym operowaniu pedałem gazu Giulietta QV w mgnieniu oka przyspiesza do mocno niedozwolonych prędkości. Boleśnie przekonał się o tym jeden z redaktorów oglądając film o Alfie z tylnego siedzenia policyjnej Vectry, po zaledwie 10 minutach jazdy testowej… Giulietta pokazuje pazur i staje się bardzo sprawnym narzędziem do łamania ograniczeń prędkości. Czyżby oznaka prawdziwego Alfa Romeo?

Są też pewne mankamenty odbierające nieco przyjemność z jazdy. Tradycyjnie już musimy pomarudzić na progresywne wspomaganie układu kierowniczego. W czasie jazdy z relatywnie niewielkimi prędkościami pracuje ono zdecydowanie za lekko. Prowadzi to czasem do nieprzyjemnych sytuacji. Wyobraźmy sobie taką: na wąskiej, jednojezdniowej drodze doganiamy malucha snującego się z prędkością 40 km/h. Z przeciwka jedzie Żuk. Hamujemy i redukujemy bieg, aby zaraz po minięciu Żuka szybko wyprzedzić malucha, by zmieścić się w luce przed nadjeżdżającym z przeciwka Cinquecento. Prawa ręka nie zdąża jeszcze wrócić na kierownicę, kiedy lewą wychylamy kierownicę w lewo by zjechać na przeciwny pas, jednocześnie mocno dodając gazu. I tu zaskoczenie, bo z jednej strony jak przystało na mocną „ośkę” auto zaczyna myszkować przy gwałtownym przyspieszaniu, a z drugiej kierownica przez chwilę stawia tak mały opór, że opanowanie tego nie należy do zadań przyjemnych.

Również wspomaganie hamulców wydaje się być nieco zbyt silne – precyzyjne dozowanie siły hamowania wymaga pewnej wprawy i przyzwyczajenia. Generalnie wszystkie układy obsługi pojazdu (sprzęgło, hamulce, kierownica) pracują w Alfie bardzo lekko i wręcz sprawiają wrażenie delikatnych. Z tego schematu wyłamuje się tylko skrzynia biegów – zmiana przełożeń odbywa się z wyczuwalnym, choć też lekkim oporem.

Dojeżdżamy na miejsce, czyli do siedziby firmy REZ-CC – specjalistów od klasycznych Alfa Romeo. Według ortodoksyjnych Alfisti, Alfa skończyła się na modelu 75. Według jeszcze bardziej ortodoksyjnych to właśnie pierwsza Giulietta i późniejsza Giulia to ostatnie pełno prawne Alfa Romeo. Przekonamy się co myśli o nowym wcieleniu Giulietty należący do tej drugiej grupy, znany czytelnikom naszego portalu kierowca wyścigowy Rafał Płatek.

Nie wtajemniczając Rafała w system DNA przekazujemy auto z włączonym trybem D i udajemy się obwodnicą Krakowa w kierunku miejscowości Gorzków.

„Auto jest trochę za krótkie na dłuższą jazdę autostradą. Trochę podskakuje. Chyba wyrosłem z takich aut na pokonywanie długich dystansów. Wolałbym jednak coś większego. Nie brakuje mu mocy i bardzo dobrze się napędza”. Pierwsze wrażenia Rafała są całkiem optymistyczne. Po zjeździe z obwodnicy zaczyna się prawdziwy test. „Po serpentynach prowadzi się bardzo pewnie. Zawieszenie świetnie radzi sobie z nierównościami na zakrętach, a elektroszpera działa tak, jak powinna. Trudno byłoby tutaj o inny samochód, który pojechałby znacznie szybciej. Ciekawe jaka będzie wytrzymałość Giulietty przy takiej jeździe?”.

Dojeżdżamy do restauracji Ostaria 239″ prowadzonej przez Mirco, naszego kolejnego eksperta. Po doskonałym włoskim obiedzie zapraszamy sympatycznego restauratora do naszego testowego auta. Mirco widzi Giuliettę po raz pierwszy i od razu mu się podoba. Zapytany, czy czuje w tym aucie włoski styl, odpowiada zdecydowanym „si!”. Po chwili z kuchni wylega kucharz – kolejny Włoch zafascynowany nowym autem. Pokazujemy, co jest pod maską, koledzy dopytują o szczegóły. Wrażenia są zdecydowanie pozytywne. Do samej restauracji jeszcze na pewno wrócimy. Fantastyczne jedzenie oraz piękna okolica, domagają się kolejnego przyjazdu na dłuższe gran turismo.

Startujemy w drogę powrotną. „Co się stało z autem? Ktoś zaciągnął ręczny?” pyta Rafał. Szybkie sprawdzenie w jakim jest trybie i wszystko jasne. DNA domyślnie po rozruchu jest w trybie Normal.  Przełącznik szybko wędruje w położenie „Dynamic” i wszystko wraca do normy. „Jeżeli ktoś lubi nowe auta to ta Alfa jest bardzo fajna. Odpowiednia moc i dobre zawieszenie. Mógłbym kupić takie żonie i pożyczałbym je co jakiś czas na górskie zakręty. Takie drogi to jest żywioł tego auta, nie autostradowe odcinki. Ale DNA jest bez sensu. Wszystkie tryby poza Dynamic są bezużyteczne!”.

Jaki jest nasz werdykt? Giulietta zdała trudny test! Doskonałe osiągi, bardzo dobre właściwości jezdne i bogate wyposażenie powodują, że oznaczenie Quadrifoglio Verde jest w pełni zasłużone. Z drobnym zastrzeżeniem: doradzamy więcej wyjątkowych, „koniczynkowych” akcentów we wnętrzu przy okazji najbliższego liftingu modelu. A czy sama nazwa „Giulietta” nie jest nadużyciem we współczesnym samochodzie? Wydaje nam się, że nie. Trzeba pamiętać, że oryginalna Giulietta była wielkim przebojem, a obecnie Alfa Romeo takiego właśnie przeboju potrzebuje. Współczesna Giulietta podąża śladem swojej wielkiej poprzedniczki. Praktyczne i ładne nadwozie, doskonałe osiągi i ponadprzeciętne właściwości jezdne to cechy, za które pokochano Giuliettę prawie 60 lat temu. Pierwsze statystyki sprzedaży wskazują na to, że nowa Giulietta stanie się sukcesem handlowym. Życzymy tego Alfie z całego serca. Sami też sobie taką kupimy. Za 35 lat, kiedy stanie się cenionym klasykiem.

Tekst: Krzysztof Kubas, Jakub Strzemżalski
Zdjęcia: Bartek Lichocki, Jakub Strzemżalski

Poprzedni wpis
iPhony przyspieszają dzięki Ducati!
Następny wpis
Rossetti i Abarth - wiemy co dalej...

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Powrót legendy