Maserati najwyraźniej znalazło sposób na to, by podtrzymywać zainteresowanie marką bez inwestowania w realne zmiany gamy modelowej. Producent (zgodnie z własnym przekazem promocyjnym) regularnie odświeża ofertę, dokładając kolejne edycje specjalne, w przypadku których zmianom ulega głównie warstwa wizualna, rzadziej obejmuje dodatkowe wyposażenie, a jeszcze rzadziej dochodzi do modyfikacji mechanicznych.
Tak jest również w przypadku SUV-a Grecale, który po wersjach Tributo Il Bruciato i Folgore, ponownie pojawia się publicznie jako Lumina Blu. Według Maserati odpowiedź jest prosta: wystarczy nowe malowanie, wnętrze w innym kolorze i oryginalna nazwa.

Znakiem rozpoznawczym Lumina Blu jest fioletowe nadwozie nazywane przez markę „wyrafinowanym lakierem Night Interaction”. Producent podkreśla dominację czarnych akcentów – od grilla i osłon, przez klamki i końcówki wydechu, aż po 21-calowe felgi Pegaso. Żółte zaciski hamulców oraz żółte logo Trójzębu na słupku C mają pełnić rolę kontrastu wobec fioletowego lakieru. Wariant bazujący na słabszej odmianie Grecale nie ma oznaczeń Modena i zamiast czerni korzysta z chromu, ale wciąż zachowuje tę samą kolorystykę oraz ten sam zabieg stylistyczny.
Wnętrze również nie przynosi zaskoczeń, ale bazuje na przyciągających wzrok konfiguracjach, które – zdaniem producenta – wyróżniają samochód. Do wyboru są dwa kolory tapicerki: Chocolate (ciemny brąz) i Ghiaccio (biel). W obu przypadkach dołączono wstawki z drewna o otwartych porach, panoramiczny dach oraz stalowe pedały. Wyposażenie obejmuje m.in. matrycowe reflektory LED, podgrzewane i wentylowane elektryczne fotele z regulacją 12 lub 14 kierunków, kierownicę z podgrzewaniem, elektryczną klapę bagażnika i system kamer 360°.

Pod maską zmian nie ma żadnych. Lumina Blu korzysta z tego samego, czterocylindrowego turbodoładowanego silnika 2.0 typu mild-hybrid o mocy 325 KM. Moc trafia na wszystkie koła poprzez ośmiobiegowy automat, a z tyłu pracuje mechaniczna szpera. Trudno więc mówić o edycji dla entuzjastów osiągów – to w stu procentach wersja „kosmetyczna”.
Maserati, przynajmniej na razie, nie podało ceny nowej odsłony Grecale. Można przypuszczać, że przy takich zabiegach dealerzy pozostawią sporo miejsca do negocjacji. Natomiast dla tych, którzy chcą czegoś bardziej wyjątkowego niż edycja specjalna, marka przypomina o dziale Fuoriserie, który według własnych deklaracji stworzy indywidualne konfiguracje, przenoszące szalone wizje klientów.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment