Odbierając Fiata 500X z parku prasowego wrzuciliśmy na nasz profil na Facebooku jego zdjęcie z pytaniem: „Co by z nim zrobić…?”. Od razu rozgorzała dyskusja i wielu „wujków dobra rada” podrzuciło swoje pomysły. Zobaczmy więc, które z nich udało się zrealizować…
Poza dość absurdalnymi pomysłami, jak utopienie oraz wydachowanie auta (ciężko czasem zrozumieć, co Wam siedzi w głowach… 😉 ) sugerowaliście: konkretne ubrudzenie, pojechanie w teren, wyjazd na zakupy oraz… sprezentowanie tacie. No dobra – od czego by tu zacząć? Prezentu nie będziemy robić, sami tym pojeździmy (sorry tato), zatem w drogę.

Odbierając auto z Bartkiem, kiedy odszukaliśmy je na parkingu zobaczyliśmy lekko ośnieżoną i dość smutną kolorystycznie wersję. Testowany model to Cross z silnikiem 1.4 Multiair (140 KM), lakierem Brązowy Magnetico, wnętrzem czarno-szarym… Szału nie ma – takie było nasze pierwsze wrażenie. W palecie 500X są znacznie ciekawsze lakiery (np. Zielony Toscana wygląda bardzo elegancko!), a nie oszukujmy się – nie jest to pojazd do ciężkich prac w terenie, więc można sobie pozwolić na odrobinę radości na co dzień.
Wiele już powiedziano nt. kopiowania z 500-tki i produkowania jej kolejnych wersji. O ile 500L jest autem po prostu brzydkim, tak 500X mi się spodobał. Oryginalną pięćsetką delikatnie się inspiruje, próba powiększenia o dodatkowe drzwi i jeszcze więcej miejsca nad głową wyszła tu znacznie leniej niż w 500L. Notabene ciekawe, że Fiat porwał się na robienie 500L, skoro jest to w sumie kurczący się segment rynku. Ktoś słabo korzystał ze szklanej kuli…
Utrzymaniem nazwy pokrewnej z legendarną pięćsetką Fiat celuje w osoby oczekujące dobrego stylu oraz produktu z półki premium. Czy to się sprzedażowo sprawdza? Bliźniaczy model – Jeep Renegade, produkowany na tej samej linii co 500X – w pierwszym roku sprzedaży w Polsce jednak radził sobie lepiej. W Europie 500x po trzech kwartałach 2016 roku był na 5. miejscu (ponad 80 000 sztuk, lider segmentu Renault Captur sprzedał się ponad dwukrotnie lepiej), co jest niezłym wynikiem i w porównaniu do poprzedniego roku to spory wzrost sprzedaży (+65%).
Wracając do zadań wytyczonych nam przez czytelników:
Bartek zabrał iksa w „teren”.
Przy testowaniu Fiata przypadło mi niestety najgorsze (i chyba najtrudniejsze) zadanie – miałem pojechać nim w teren. Nie ukrywam, że zanim odebraliśmy auto z parku prasowego, w planach miałem już sprawdzenie jego terenowych możliwości. Mój entuzjazm jednak opadł kiedy okazało się, że testowana przez nas wersja jest przednionapędowa… Już raz wybrałem się przednionapędowym SUV-em w teren i nie zamierzałem powtarzać tego wyczynu. W Fiacie jednak jest tryb Traction+, który niby ma sprawić, że 500X (nawet przednionapędowy) będzie trochę bardziej terenowy od niektórych swoich rywali. Tak oto razem z testowym Fiatem zaczęliśmy zwiedzać różnego rodzaju ośnieżone łąki i drogi – i do takich zadań to auto się nadaje. Wyższy prześwit umożliwia dojechanie w miejsca, w których normalny sedan już dawno by zawisł, więc jeśli np. macie psa i chcecie z nim pospacerować po mniej uczęszczanych, pozamiejskich okolicach, śmiało kupujcie 500X i korzystajcie z uroków natury!
A, zapomniałbym… Kiedy już się wybierzecie na ten przykładowy spacer pod miasto i będziecie dumni z właściwości terenowych swojego Fiata to nie martwcie się, jeśli akurat wyprzedzi Was Skoda Felicia Pick-up. Wasze auto jest przynajmniej ładniejsze 😉
(Podczas testu nie ucierpiały żadne zwierzęta.)

Kuba rusza w miasto:
Bartek dzielnie wydostał się z terenu i przekazał mi pojazd. Miałem na siebie wziąć przetestowanie go w mieście. W natłoku przedświątecznej gorączki służbowej ograniczyło się to do przebijania przez warszawskie korki, podrzucenia żony na zakupy, kolegów z pracy na kolację służbową czy zrobienia świątecznych zakupów…

Co mi się spodobało? To całkiem żwawe auto! W trybie Sport (a jak 🙂 ), który na szczęście jest zapamiętywany pomiędzy uruchomieniami auta, naprawdę żwawo można się przemieszczać i nie raz zadziwić konkurencję na drodze. Ten silnik w zupełności wystarczy do miejskiej gonitwy. Kolejne ważne ustawienie, które jest zapamiętywane, to wyłączenie systemu start/stop – jeden pstryk i z głowy. Prześwit ułatwia pokonywanie miejskich przeszkód w postaci progów spowalniających, wygodna pozycja w kabinie umila podróż. Bagażnik nie jest bardzo pojemny – wprawdzie większe zakupy wejdą, ale nie ma tam zbyt wiele miejsca. We wnętrzu za to jest przestronnie, a widoczność jest zaskakująco dobra. Bałem się, czy będę dobrze widzieć, co się dzieje z tyłu auta, ale nie było z tym problemów – zarówno przy manewrowaniu, jak i w codziennej jeździe.

Nie mogłem się za to przyzwyczaić do kierownicy. Bardzo gruby wieniec, na środku napakowany jeszcze przyciskami do sterowania radiem, tempomatem, telefonem… Wymaga to przyzwyczajenia.

Wieczorem, pomiędzy domowymi obowiązkami szukałem miejsca, żeby 500X porządnie ubrudzić. Była to okazja do sprawdzenia, jak działa tryb pracy Traction+. Wersja Cross posiada napęd tylko na przednie koła, więc nadal nie jest to wóz terenowy. W trybie tym Fiat zmniejsza moment i moc przekazywaną na koła, komputer sprawdza, czy te nie zaczynają się ślizgać i powstaje taka symulacja blokady mechanizmu różnicowego. W praktyce oznacza to „popsucie” auta, bo nie chce ono jechać (pisał o tym Piotrek w swoich wrażeniach), ale w warunkach śliskiej, polnej drogi, sprawdza się dobrze. Na co dzień jednak trzeba zostawić iksa w trybie sport i reszty raczej nie dotykać 🙂

No dobra, nie udało się wykonać wszystkich zadań, ale nie możecie nam odmówić szczerych chęci! 🙂
Tekst: Jakub Strzemżalski, Bartek Lichocki
Zdjęcia: Bartek Lichocki, Jakub Strzemżalski
No Comment