fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

24 Hours of Kyalami za nami

24 Hours of Kyalami za nami

O 19:00 w sobotę, 20 lutego 2021 roku, rozpoczął się 24-godzinny wyścig na wirtualnym torze Kyalami w symulatorze Assetto Corsa Competizione, organizowany przez RCI (Racing Club International). Na serwerze PRO wystartowały dwa zespoły ForzaItalia.pl eSports Team, reprezentujące włoską motoryzację: #500 i #501. Oba w Ferrari 488 GT3 Evo. Zajęliśmy 3. i 7. lokaty w klasie.

Niestety w generalce wyglądało to znacznie gorzej. Ekipa w samochodzie #501 dojechała dopiero na 8. pozycji. Na wspólny wynik pracowali trzej kierowcy: Paweł Jarzębowski, Mateusz Książek i Patryk Pyrchla. Jednocześnie okazali się oni najszybszą drużyną w Ferrari. Druga lokata w tym zaszczytnym zestawieniu przypadła drużynie #500 w składzie: Adam Dubiel, Lucjan Próchnica i Łukasz Szakoła, która dojechała na 18. miejscu w generalce. Liderzy przejechali 791 okrążeń, Ferrari 488 GT3 Evo #501 miało 8 okrążeń straty, zaś #500 – 13 okrążeń straty. Na szarym końcu znalazło się BMW M6 GT3, które pokonało ledwie 742 okrążenia.

Ostatecznie zajęte miejsca są zdecydowanie poniżej oczekiwań obu zespołów. Niestety po drodze natrafiliśmy na masę różnych przygód (na pewno nie jako jedyni). Niemniej, tempo naszych zawodników napawa nas nadzieją, tak samo jak decyzje dotyczące doboru ogumienia i ciśnień.

Ekipa numer 500 miała słaby początek, co doprowadziło do przekreślenia szans na dobry wynik. Zaczęło się od incydentu wycenionego na 15-sekundowa karę – kierowca BMW podczas pierwszego stintu miał powolne tempo i już po paru kółkach poprzedzający go samochód zyskał 10-sekundową przewagę. W międzyczasie za plecami bawarskiego pojazdu ciągnęła się długa procesja. W końcu doszło do lekkiego kontaktu, za to sporego w skutkach dla BMW. 

Jednak pierwszym bardzo bolesnym ciosem była kara zjazdu do alei serwisowej i 30-sekundowego postoju za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Następnie Ferrari z numerem #500 rozłączyło z serwerem, co poskutkowało stratą kilku okrążeń. Dalsza część wyścigu to żmudne odrabianie ogromnych strat oraz… jeszcze jeden postój 30-sekundowy w alei. Bolesny był także błąd ze zmianą ogumienia przez Lucjana, który od lat pokazuje, że ma na bakier z serwisantami.

Transmisję na żywo z 24-godzinnego wyścigu na kanale ForzaItalia.pl eSports Team wyświetlona została 181 razy. Niestety nie można jej odtworzyć ze względu na zbyt długi czas transmisji. W każdym razie pokazuje to eksperymentalny charakter całego przedsięwzięcia. Wyciągnęliśmy lekcje i powrócimy na tor jeszcze skuteczniejsi. Wrażeniami po wyścigu podzielili się nasi kierowcy. 

Łukasz Szakoła, #500:

Wyścig na Kyalami mogę podsumować jako najlepszą imprezę simracingową, w której brałem udział. Dawkę emocji, jaką dostarczają 24-godzinne zawody, trudno opisać. Ja na pewno chcę więcej. Szkoda, że w tym sezonie RCI tak długi wyścig występuje tylko w jednej rundzie. Pozycja, którą zajęliśmy na mecie, to teoretycznie katastrofa, ale patrząc na liczbę przygód, które nas spotkały, możemy być jak najbardziej zadowoleni. Wszak był to nasz pierwszy raz, a jak to mawiają: za pierwszym razem musi boleć. Czyste tempo, którym dysponowaliśmy, nie odbiegało od zawodników z czołówki. Doświadczenie zebrane w tej rundzie na pewno zaowocuje w przyszłości, a jego zdobycie było głównym celem tej rundy. Ważne jest też to, iż w żadnym momencie wyścigu nikt z nas nie miał zamiaru się poddać, wracaliśmy na tor i cisnęliśmy dalej. Przy okazji chciałbym podziękować kolegom z obu drużyn za zaangażowanie i przygotowanie wyścigu. Chłopaki wykonali kawał dobrej roboty, od tabeli z ciśnieniami po rozpiskę stintów i masę innych potrzebnych informacji. Trochę szkoda, że przez brak czasu sam nie mogłem dłużej posiedzieć nad ustawieniami auta i poznaniem toru, którego notabene uczyłem się praktycznie w trakcie wyścigu. Na szczęście sezon w ACL już za nami. Czasu będzie pod dostatkiem i obiecuje, że do następnej rundy zarówno ja, jak i zestawy ustawień auta, będą przygotowane na pico bello. Dziękuję również chłopakom, za to, iż pomimo tego, że jazda w Forzy nie należy do najłatwiejszych, przez ograniczony wybór aut, przyklejone łatki przez różnych ignorantów i „wloski profesjonalizm”, są z nami. Stanowimy zgrana drużynę, pomimo różnic wieku i charakteru. Mam nadzieję, że w tym roku zlot ForzaItalia.pl odbędzie się normalnie i w końcu będziemy mogli spotkać się w cztery oczy i strzelić po przysłowiowym piwku.

Patryk Pyrchla, #501:

Wyścig 24-godzinny na Kyalami na pewno pozostanie na długo w mojej pamięci. Masa pozytywnych wrażeń, spora walka na torze (zwłaszcza przez pierwsze parę godzin), non stop zmieniające się warunki pogodowe i nocna jazda – to wszystko powodowało, że przez cały czas koncentracja musiała być utrzymana na najwyższym poziomie. Tym razem doświadczenia z poprzednich wyścigów zaowocowały, dzięki czemu udawało się nam niemal idealnie dobierać opony i ciśnienia pod panujące warunki. Tempo zespołowe również nie należało do najgorszych. Niestety największą zmorą byli dublowani kierowcy, którzy parokrotnie powodowali niepotrzebne kontakty, nieraz doprowadzając do kolizji i strat czasowych. Finalnie udało się dojechać na P8 w generalce i P3 w klasie, co cieszy, mimo lekkiego niedosytu, gdyż były szanse na zdecydowanie lepszą pozycję. Mimo to nie mogę doczekać się następnych eventów tego typu!

Mateusz Książek, #501:

Moje przygotowania do rywalizacji były mocno skondensowane i w dużym stopniu odbiło się to na mojej dyspozycji w czasie wyścigu. Nie byłem w stanie złapać tempa, jakie miałem choćby dzień wcześniej, a jedyna regularność objawiała się przy wykręcaniu kolejnych spinów na mokrej nawierzchni. Na szczęście pozostała część załogi była w stanie przykryć te niedoskonałości, czego rezultatem jest całkiem sensownie wyglądający na papierze wynik końcowy. Nie obyło się jednak bez poważniejszych przygód. Nieco zaryzykowaliśmy z momentem zmiany hamulców i pomimo braku zauważalnych objawów zużycia klocków, właściwie w ciągu kilku okrążeń ich stan zmienił się na tyle, że wymagana była natychmiastowa interwencja mechaników. Musieliśmy też zrobić jeden nadprogramowy pitstop po tym, jak zgarnęło nas auto wypadające z toru, choć tutaj finalnie straty nieco zminimalizowała pogoda, gdyż po kilku godzinach gdy tor zrobił się suchy – miało to miejsce w idealnym momencie biorąc pod uwagę nasze nowe okno pitstopowe. Do tego na początku jednego ze swoich wyjazdów z jakiegoś powodu przez kilka sekund nie byłem w stanie wyłączyć ogranicznika prędkości po wyjeździe z alei serwisowej i dopiero ręczna zmiana w MFD rozwiązała ten problem. Niemniej jednak zebraliśmy sporo cennego doświadczenia i przy okazji przekonaliśmy się, że jesteśmy w stanie ze sobą wytrzymać przez 24h bez rzucania talerzami, co jak na zespół z włoskim rodowodem stanowi niemały sukces.

Adam Dubiel, #500:

W 24-godzinnych wyścigach pierwsze koty za płoty i choć ostateczny wynik zdecydowanie nie jest tym, o czym marzyłem przed startem, dużym sukcesem jest już samo ukończenie wyścigu. Luka zrobił świetną robotę z setupem samochodu, dzięki czemu już na suchym samochód pozwalał na więcej, zaś na mokrym setup, którym wcześniej dysponowaliśmy, nie mógł być nawet porównywany do ustawień, które wyszły spod ręki Luki. Gdyby nie przygody, mimo że finalna pozycja wynika głównie z głupich błędów przy pitstopach oraz problemu technicznego z moim komputerem, myślę, że skończylibyśmy jeszcze wyżej biorąc pod uwagę dystans, który pokonaliśmy w tym wyścigu po mokrym asfalcie. Ostatecznie można powiedzieć, że zminimalizowaliśmy straty i wciąż mamy szanse na dobrą pozycję na koniec sezonu w  którym czekają nas jeszcze 4 wyścigi, a tempem od czołówki na pewno nie odstajemy.

Lucjan Próchnica, #500:

To był trudny wyścig, ale wciąż pozytywny pod wieloma względami. Wjeździłem się w samochód dopiero w trakcie trwania rywalizacji. Mimo braku doświadczenia w deszczowych warunkach, moje tempo było zaskakująco mocne. Rokowania na przyszłość są dobre, nawet jeśli ten wyścig został zawalony po całej linii ze względu na mniejsze i większe błędy, a także problemy techniczne po stronie Adama. Było zabawnie, angażująco, cały czas się coś działo. Zespołowo mamy potencjał, tym bardziej, że już wkrótce wszyscy będziemy jeździć wyłącznie na platformie ACC. Pierwsze skrzypce na tle kierowców w naszych obu zespołach grał Adam – w przyszłości będziemy mieli wyzwanie, by dorównać do jego tempa. Paweł z kolei przejechał największą liczbę stintów, spędzając za kierownicą ponad 9 godzin. U nas (#500) proporcje rozłożyły się bardzo równo. Trzeba wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów, by ich nie powtórzyć. Druga połowa mojego ostatniego stintu została zawalona przez słońce za oknem – tyle samo toru widziałem, co własnego odbicia na ekranie… Pod względem taktycznym zdaje się, że podjęliśmy mądre decyzje. Sam nie okazywałem większych oznak zmęczenia. Jedyne co mi doskwierało, to… ból nadgarstków oraz spięcie w okolicach karku i barków. Koniec końców, jazda we trójkę 24-godzinnego wyścigu była znośna i nie aż tak wymagająca. Po raz pierwszy pokusiliśmy się o transmisję na żywo i pewnie jeszcze to powtórzymy. Taktycznie daliśmy radę – dobór ciśnień i ogumienia był ok. Jedyne co bym zmienił, to skrócił stint, gdy tylko zaczynało padać. Z negatywów: zaskakiwała mnie bezmyślność konkurentów. Jadąc na dalekim miejscu dogadaniliśmy gości, co mieli ogromną przewagę nad nami, nawet kilku okrążeń. Zamiast nas puścić, woleli walczyć o pozycję, obierając defensywny tor jazdy. Efekt był taki, że obie załogi traciły czas, a nasi rywale nawet jeszcze więcej, bo… z tyłu dochodzili ich bezpośedni rywale. Ale polskie podwórko dobitnie nam pokazywało, że myślenie, pokora, skrucha, czy konsekwencja to terminy znane jedynie ze słownika, zaś w praktyce to pojęcia obce. 

Paweł Jarzębowski, #501:

Wszyscy koledzy z teamu już wypowiedzieli się na temat wyścigu na Kyalami. Ja w sumie nie muszę nic dodawać. Przygodę polecam każdemu, kto ściga się wirtualnie, bo jest to kwintesencja simracingu. Jedyne co mi się nie podobało, to zachowanie wielu dublowanych kierowców, którzy  pokazywali, że za nic mają sobie niebieską flagę i skutecznie utrudniali ten manewr dublowania. Cała reszta była super i mam nadzieję, że za jakiś czas, znów będziemy mogli wziąć udział w takim wyścigu.

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Materiały prasowe

Previous post
Miura i Countach sprzedane za rekordowe kwoty
Next post
Ferrari Enzo sprzedane za ponad 2 mln dolarów

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
SHARE

24 Hours of Kyalami za nami