fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Antonio i Alberto Ascari

Antonio i Alberto Ascari

Alberto Ascari

Jednym z pierwszych doznań, jakie mały Alberto Ascari zaczął kojarzyć jako powtarzające się wydarzenie, ważne w życiu całego domu, był warkot silnika samochodowego. Głośne, triumfalne przegazowywanie przed domem. I radość matki. A po chwili w drzwiach stawał ojciec, Antonio i wszyscy byli w komplecie.

Wracając z udanego wyścigu i zajeżdżając pod dom swoją Alfą ojciec zawsze oznajmiał brzmieniem silnika, że jest w dobrym nastroju. Brał wtedy syna na kolana i opowiadał o swojej walce na trasie. Czasami bywało inaczej. Alberto słyszał przez okno smętne pomrukiwanie silnika, ciszę – ale i tak drzwi się otwierały, a matka cieszyła się tak samo. Tylko ojciec był nie w humorze i wiadomo było, że z opowiadań nici.

Ascari

Antonio Ascari, Enzo Ferrari i 6-letni Alberto Ascari. Monza, 19.10 1924.

Odgłos pracującego silnika, kurz na drodze, wszystko to, co kojarzyło się z samochodem, zapowiadało dla Alberta pogodne chwile powitania ojca, kiedy wracał, ale równocześnie samochód oznaczał też coś innego. Smutek i niepokój matki przez całą sobotę i niedzielę. Gdy pod wieczór nie mogła już usiedzieć, wychodzili razem przed dom, na trakt. Po zachodzie słońca niebo ciemniało powoli prawie fioletowym odcieniem, ale nagrzana gliniasta droga wciąż emanowała ciepłem. Wpatrywali się razem w koniec widocznej drogi, choć Antonio często pojawiał się dopiero późnym wieczorem. Radio praktycznie jeszcze nie istniało i jedyne wieści, jakich można było oczekiwać, musiały nadejść właśnie stamtąd – z niewyraźnej o zmierzchu dali drogi.

Ascari

Antonio Ascari na Alfa Romeo RL Targa Florio, rok 1924

Za to gdy ojciec nareszcie wracał, w pokoju pełno było tajemniczych atrakcji. Rozłożona ciemna walizeczka, a w niej prócz przyborów toaletowych skórzana czapka-pilotka, rękawice, okulary ochronne i czerwona bluza z ukośnym białym napisem na piersi. Na tych krągłych, wyszywanych literach Alberto uczył się czytać. Al-fa Ro-me-o – sylabizował.

Ascari

Spa, 28.06 1925 – Antonio zwycięża w Grand Prix Europy

W końcu lipca 1925 r. oboje stali na drodze tak długo, aż ściemniło się zupełnie. Zapadła duszna, gorąca noc – lecz matka nadal niespokojnie spoglądała na trakt zamiast wrócić i położyć małego spać. Nazajutrz siedmioletni Alberto dowiedział się, że ojciec nie wróci do domu ze swą walizeczką i czerwoną bluzą. Zginął w wypadku na trasie wyścigu we Francji, w podparyskim Montlhéry.

Ascari

Ostatnie sekundy życia Ascariego-ojca. Grand Prix Automobilklubu Francji (ACF) na torze Montlhéry pod Paryżem, 26 lipca 1925 r.

To, że pójdzie w ślady ojca, było dla Alberta czymś oczywistym, co w ogóle nie podlegało dyskusji. Zupełnie jakby naturalnie wynikało z atmosfery domu, z tych wieczorów pełnych oczekiwania i z ryku silnika za oknem. Alberto Ascari został jednym z największych włoskich kierowców wyścigowych w historii. Przewyższył sławą swego ojca. Dwukrotnie, w latach 1952 i 53 zdobył tytuł Mistrza Świata Formuły 1, startując na samochodach Ferrari. Był ostatnim do dzisiaj Włochem, który tego dokonał; jedynym Włochem, który przyniósł tytuł mistrzowski stajni z Maranello.

Poprzedni wpis
Rudolf Caracciola
Następny wpis
Nuccio Bertone

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Antonio i Alberto Ascari