fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Enzo Ferrari

Enzo Ferrari

Enzo Ferrari

Gdy w połowie października 1919 r. Enzo, Ugo Sivocci i dwaj mechanicy Berretta i Ripamonti wyruszali z Mediolanu w dwa wozy C.M.N. na wyścig Targa Florio, nie spodziewali się, że największe, wręcz dramatyczne trudności spotkają ich na długo przed linią startu. Podczas przeprawy przez łańcuch wysokich Apeninów w Abruzji dostali się w zasięg nietypowej o tej porze roku burzy śnieżnej.

W bezludnej okolicy Piano delle Cinquemiglia oba samochody ugrzęzły na zasypanej drodze. Popatrzcie na ten stary szlak, przebijający się od Sulmony do Castel del Sangro: wokół dwutysięczniki, surowy i pusty krajobraz. Dziś nie brakuje tam wyciągów narciarskich, choć to na wysokości Rzymu.

Po zmierzchu do unieruchomionych wyścigówek zaczęły podchodzić wilki. Stado w milczeniu, z wyrachowaniem zacieśniało krąg. Być może nie byłoby Scuderia Ferrari, a później nie powstałby ani jeden samochód tej wspaniałej marki, gdyby nie patrol miejscowych inspektorów drogowych, którzy, świadomi niebezpieczeństw okolicy, postanowili tego wieczoru przeczesać drogę. Blask pochodni i strzały ze sztucerów spłoszyły wilki. Kierowcy ruszyli w dalszą drogę, choć bez wielkiej nadziei na wzięcie udziału w wyścigu. „Cittá di Siracusa”, statek, na pokładzie którego zamierzali przeprawić się na start do Palermo, odpływał z portu w Neapolu w chwili, gdy oni, gnając przed siebie w świetle poranka, nie widzieli jeszcze Wezuwiusza. A jednak nieoczekiwana pomoc nadeszła po raz drugi: parowiec należał do floty Vincenzo Florio, inicjatora wyścigu, który nakazał kapitanowi pozostanie przy nabrzeżu do chwili przybycia i załadunku obu samochodów z załogami. Ferrari, Sivocci i ich mechanicy wystartowali w Targa Florio, jednak etap dojazdowy z Mediolanu był na tyle wyczerpujący, że na Madonie nie odegrali już kluczowej roli. Zwyciężył Francuz André Boillot na Peugeocie; Enzo był dziewiąty.

 

Enzo Ferrari

23.11.1919 –  Ferrari na CMN 15/20 HP na trasie X Targa Florio.

***

Wielu spośród tych, którzy znali Enza Ferrariego, podkreślało jego poważne i wnikliwe podejście do interesów. Uważny, przewidujący, twardy w negocjacjach, obdarzony niezwykłym darem przekonywania i zjednywania sobie ludzi, także partnerów w biznesie – był przedsiębiorcą charyzmatycznym. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś mógłby go w sprawach zawodowych po prostu nabrać. A jednak, raz trafił na lepszego od siebie. Na jego usprawiedliwienie trzeba dodać, że miał wtedy 22 lata, a jego Scuderia Ferrari, nie mówiąc już o własnej fabryce samochodów, były kwestią dalekiej przyszłości. Sprytniejszy od Enza okazał się Giorgio Rimini, w latach 20-tych faktyczny menedżer firmy Alfa Romeo i największy zaufany Nicoli Romeo. Rimini odznaczał się wszystkimi przymiotami sprawnego szefa, ze sporą dawką zdumiewającej przebiegłości włącznie. W 1920 r. Enzo postanowił nabyć nowy, bardzo specjalny model Alfa Romeo. Chodziło o sześciocylindrowy, sześciolitrowy G1, wykorzystujący pewne przyszłościowe rozwiązania techniczne, które w tym czasie w Stanach Zjednoczonych były dopiero w fazie eksperymentów. Rimini przyszykował okazały kontrakt (niecierpliwy Ferrari niezwłocznie go podpisał), po czym zainkasował słony zadatek i z gwiazdorskim uśmiechem oznajmił klientowi, że teraz pozostaje mu tylko czekać na odbiór pojazdu.

Enzo Ferrari

Od lewej: Giorgio Rimini, Nicola Romeo, Enzo Ferrari

Mijały dni. Tygodnie. Miesiące. Enzo miał pełne zaufanie do mediolańskiej firmy i bardzo szanował Riminiego, ale po pewnym czasie zaczęły go nachodzić wątpliwości, czy dobrze postąpił. Dochodziła do tego iście włoska obawa przed tym, co powiedziałaby matka, gdyby dał się oszukać jak naiwny prowincjusz. Mamma Adalgisa już raz dała mu do zrozumienia, że zachował się jak niedojrzały dzieciak. Zarzuty były tym bardziej bolesne, że słuszne. Enzo przeznaczył całe swoje oszczędności z pierwszej pracy na Isottę-Fraschini 4500. Zachwycony nowym nabytkiem, którym zamierzał zastąpić starego C.M.N., nie zdawał sobie sprawy, że grubo przepłacił. Z kolei dla matki było to od pierwszej chwili oczywiste. Zatem po upływie kolejnych dni zniecierpliwiony i niespokojny Enzo ponownie pojawił się u sycylijskiego inżyniera i z udawaną nonszalancją zapytał: „A, właśnie! Nie ma pan dla mnie wiadomości o samochodzie, który mi pan sprzedał?” Na to Rimini niedbale odparł, zapalając papierosa: „Młodzieńcze, ale czy ty aby dobrze przeczytałeś tę naszą umowę?” Zbity z tropu Ferrari oddalił się jak niepyszny. W ostatnich zdaniach kontraktu było napisane: „Termin dostawy: gdy tylko to będzie możliwe, a nawet wcześniej”.

Enzo Ferrari

Ferrari i jego mechanik Nino Conti w 1921 r.

***

W kilkanaście lat później Enzo Ferrari pokazał się z zupełnie innej strony, jako wytrawny negocjator. Wraz z przyjacielem Enrico Nardim wybrał się pewnego ranka z Modeny do Mediolanu, by omówić z przedstawicielem firmy Shell sprawę odnowienia kontraktu sponsorskiego. W drodze opowiadał Nardiemu ze szczegółami, jak wyobraża sobie spodziewaną transakcję. Do ubiegłego roku włącznie Shell dostarczał do wyścigowych Alf Scuderii Ferrari paliwo, a oprócz tego za reklamę zyskiwaną dzięki zwycięstwom płacił po trzysta tysięcy lirów rocznie. „Powiem im, że mam coraz lepsze układy z innymi benzyniarzami” – planował Enzo, zamierzając tym razem naciągnąć Shella na około pół miliona. W połowie lat 30-tych była to suma poważna. Można sobie wyobrazić jego zdumienie, gdy dyrektor włoskiej filii koncernu rozpoczął rozmowę od przedstawienia zamierzeń i oferty firmy. Jak się wyraził, po długim namyśle i rozważeniu korzyści ze współpracy z Ferrarim, zarząd Shella określił pułap zaangażowania finansowego na najbliższy rok na milion trzysta tysięcy lirów. Ferrari skrzywił się, jakby go zabolał ząb. Z urażoną miną odpowiedział, że w tej sytuacji doprawdy nie wie, co robić, bo ofertę uważa za niepoważną, wręcz krzywdzącą dla swojej stajni wyścigowej. Gdy kończył swój mistrzowski monolog, jego rozmówca widział już oczami wyobraźni zwycięskie Alfy z wymalowanym logo konkurencyjnych firm paliwowych. Wartość inwestycji została powiększona do półtora miliona lirów. Enzo przyjął tę propozycję, choć dalej stękał z niezadowolenia, budząc u dyrektora Shella dotkliwe poczucie winy.

Poprzedni wpis
Giuseppe Campari
Następny wpis
Rudolf Hruska

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Enzo Ferrari