fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Marketingowcy mieli rację

Marketingowcy mieli rację

159tbi thumb

Gdzieś kiedyś wyczytałem, że marketingowcy z Alfa Romeo doszli do wniosku, jakoby naturalnym wyborem posiadaczy Alfy 147, jeśli chodzi o następny samochód, miał być model 159. Oczywiście pod warunkiem, że nie zniechęcili się do reszty po poprzedniczce.

Bo 147 to teoretycznie samochód dla dwudziestoparolatka, który zakochuje się w marce, potem mija parę lat, zakochuje się ponownie i wkrótce potrzebuje większego samochodu, może trochę droższego, ale wygodniejszego, z większym bagażnikiem, bezpieczniejszego niż 3 gwiazdki i najlepiej z mocowaniem Isofix. Innymi słowy – priorytety się zmieniają, a człowiek dorośleje. Nie przyznam się do wszystkich stwierdzeń powyżej,  tym niemniej znalazłem się w jakiejś grupie docelowej – niech więc mają chłopaki satysfakcję, że bym się zastanowił nad zmianą. A dlaczego tak warunkowo? Bo wiecie jak to ciężko powiedzieć sobie, że ukochana 147 nie jest już taka dobra i że być może istnieje coś lepszego, choćby nawet „konkurencja” pochodziła z tej samej fabryki….
 
 
Wieczór spędzony z AR 159 właśnie dobiegał końca. Alfa zaparkowana, silnik cyka, doniczka z kwiatkiem, która tkwiła między fotelem kierowcy a tylną kanapą (miała studzić zapędy) zaniesiona do domu, przede mną szklanka szkockiej (a jak byłem dwudziestoparolatkiem to piłem piwo, człowiek się zmienia), a ja mogę na gorąco spisywać wrażenia. 
 
Pierwsze to wygląd na zewnątrz i wewnątrz. O wrażeniach wizualnych z zewnątrz nie będę się specjalnie rozpisywał, bo wylano już tonę tuszu na ten temat. Mi się podoba i tyle – nieważne czy kombi czy sedan, czarna czy biała. Ale ponieważ jestem czepialski to powiem, że klamki to mogli zrobić takie normalne, czyli takie do których ręka może przymarznąć w zimie, albo takie jak klamka od lodówki mojego dziadka, a nie takie jak  np. z Hondy. Za to światła przednie mają jedną zdecydowaną zaletę w odróżnieniu od 147 – sprawiają fantastyczne wrażenie wizualne w lusterku wstecznym poprzednika, które od razu wywołuje skojarzenie z przepisem o trzymaniu się prawej krawędzi jezdni. Nie wiem tylko dlaczego, szczególnie na Trasie Toruńskiej/S8, kojarzy się to dodatkowo z koniecznością nagłego hamowania.
 
 
W środku zdecydowanie mi się podobało – chociaż to zależy od wersji wykończenia. Ta była chyba jakaś wypaśna i miała prawdziwą, skośnie perforowaną blachę przemysłową na konsoli i obitą chyba prawdziwą skórą obudowę liczników. Fotele budziły niekłamany zachwyt moich oczu, nozdrzy i innych – bardziej miękkich części ciała. Konsola zwrócona do kierowcy – miód. Obsługa wentylacji – nie pogubiłem się i działa lepiej niż w mojej. Kierownica fajna (autorska, nie z Pandy ani Multipli). Ponieważ jak zwykle jestem czepialski, to powiem tylko, że pasażer/ka będzie już wiedział/a ile jedziemy, komputer pokładowy jak w samolocie – dla bezpieczeństwa jest zdublowany, bo ma 2 razy więcej przycisków i opcji niż w 147,  nawigacja ma grafikę i konsolę jak w Amidze, gałka do biegów jest jakaś cienka, wsteczny jest na opak, a kierunkowskazy już nie będą wchodzić tak mięciutko, za to trzeba będzie uważać żeby dźwigni nie złamać. 
 
 
Co do silnika, gdzieś kiedyś czytałem, że 1750 TBi jest najrozsądniejszym wyborem do tego auta (przypominam – trzydziestolatek podobno jest rozsądny). Ł»e lekki, moc i moment ma mieć, kontynuuje tradycję i w ogóle. Lekki – to fakt. Moment też ma, ale ja jestem przyzwyczajony do urywania głowy w moim podkręconym dieslu (fizycznie to się nazywa prędkość zmian przyspieszenia – udar) – więc nie widzę inaczej, nie robi to na mnie wrażenia i przyjmuje to za pewnik że tak ma być.
 
Właśnie, jeśli chodzi o moment to ma on mieć maksimum podobno przy 1400 rpm. To ja się pytam bo nie wiem – po co tak nisko? Owszem, jest duży ale pod warunkiem że się turbina rozkręci. A kiedy ma zdążyć to zrobić? Na biegu 2, 3 i 4 nie ma szans – sprawdziłem – nie zdąży, od 1000 rpm gaz, i zanim silnik złapie szwung jest już 2000 rpm i nie ma jak zakosztować tegoż maksimum. Na 5-tce zdąży, ale przy 1400 rpm mamy ok. 50 km/h. Pokażcie mi kogoś kto tak jeździ (prócz taksówkarzy i kierowców tirów/busów). Więc ten maksymalny moment jest jak dla mnie „chwytem marketingowym” (cyt. Kabaret Mru Mru).
 
 
Dość o cyferkach, technice i obiektywnych danych. Nie znam się aż tak bardzo. Za to powiem Wam, że ciągnie to to jak złe i nieważne z jakich obrotów (byle trochę wyżej niż jałowe) i daje to sporo frajdy. Tzn. ciśnie tak samo jak moja 147, ale podczas gdy na dole skali diesel mówi „śpię jeszcze”, w połowie mówi „no już” a potem „au-au-au-au”, ten gna dalej w górę, chce więcej i nie protestuje. Przepraszam za truizmy dla wyjadaczy technicznych – ale takie mam pierwsze, zupełnie subiektywne wrażenie. Aha, i jak ktoś chce bawić się w przerzutki rowerowe i przemieniać biegi co dwa też może. Mi się to podoba 🙂
 
Jak samochód zachowuje się na drodze? Nie wiem, czy ta wersja miała jakieś sportowe zawieszenie, czy też to zasługa felg 18″, czy może dobrego układu kierowniczego, ale moją zabawą była jazda 50 km/h i gwałtownie skręcanie kierownicy. Przy tym 147 przypomina drewnianą żaglówkę omega sprzed 40 lat – przy szkwale najpierw się przechyla, a potem dopiero zaczyna reagować jak powinna. 159 – skręca. Szarpniesz – ona też szarpnie. Szczególnie przy odpuszczonym gazie. Przy wciśniętym – trzyma się, ale wewnętrznym kołem szybko zamieli (albo dyskoteka światełek na licznikach). Czuć, że nie ma Q2 i raczej nie będzie, bo skrzynia oplowska. Za to dla chętnych może być Q4 (chociaż nie w połączeniu z testowanym silnikiem) Smiley
 
 
Coś za coś – jest to pierwszy samochód, w którym udało mi się przeprowadzić pozytywnie „test pijaka” (nazwa wymyślona przeze mnie). Jedziesz np. Bitwy Warszawskiej w Warszawie, 3 pasy, w pasach koleiny. Nikogo na drodze, 30 km/h środkowym pasem, puszczasz kierownicę i jedziesz. Sama wybiera którym pasem jechać! Z tym, że dość szybko zmienia zdanie. Ergo – mocno trzeba trzymać kierownicę na koleinach i wszelkich nierównościach. Opony 235/coś tam r 18.
 
Porównując 159 do 147 – wyraźnie czuć, że to inny samochód. Przede wszystkim z innej epoki. Teraz mamy samoodpalanie silnika, samozamykanie drzwi (żeby pewnie ktoś trzydziestolatkowi nie ukradł marynarki z tylnego siedzenia), samozapalanie świateł awaryjnych przy wykorzystaniu skądinąd świetnych hamulców, itd. Ale to mają pewnie wszystkie obecne samochody. Po drugie – jest to dużo większy i stateczniejszy pojazd, po prostu o klasę wyżej – tak jak zmiana z dwudziestoparolatka na trzydziestolatka, z całym bagażem który się z tym wiąże.
 
 
Odrobinę brakowało mi jednak pewnej iskierki w tym samochodzie. Pamiętam dawno temu, jak pierwszego wieczora po kupieniu 147 podobały mi się bardzo wszystkie wskaźniki, czy to wentylacji, czy otwierania szyb, podświetlone na czerwono. To był klimat. Tego teraz nie ma. Podobały mi się także oryginalne liczniki w tubach i czcionka cyferek. Teraz tub nie ma i czcionka jakaś taka nowoczesna. Podobały mi się guziczki do obsługi radia. Teraz są joysticki jak z playstation. Innymi słowy, w 147 czy 156 od razu czuję jednolity ton, który nauczyłem się utożsamiać z Alfą Romeo i którego w żadnym innej marce nie ma. A w 159 … tego dawnego tonu brakuje, choć nie znaczy to, że klimat nie jest sportowy i urzekający. To powoduje, że gdyby ktoś przyczepił znaczek Hondy czy Audi zamiast Alfy to też bym uwierzył. A to wiele znaczy – bo gdybym się zastanawiał nad zmianą samochodu, to pójdę też dla porównania do innych salonów – czego wcześniej pewnie bym nie zrobił. 
 
 
Tym niemniej jestem prawie na 100% przekonany, że wynik takiego porównania wypadłby z korzyścią dla 159. Przede wszystkim nie ma samochodu, który by mi się tak podobał na pierwszy rzut oka. Drugie to uczucie, że jedzie się naprawdę dobrym, solidnym i jednocześnie nieplastikowym samochodem, o co obecnie jest raczej trudno (vide np. Audi A4). Trzecie to cena. A to, że jest to bardziej ugrzeczniony samochód w porównaniu do 147 – cóż, ja też jestem grzeczniejszy niż byłem. A najlepszy argument na to, że 159 wygrywa jest taki, że nie chciałem z niej wysiadać i z przyjemnością pojechałem sobie za miasto tylko po to, żeby jeszcze chwilę spędzić z tym samochodem. I tyle mi wystarczy. I jeśli ktoś by mi chciał wymienić 147 na 159 to ja bardzo chętnie dzisiaj. 
 
Marketingowcy z AR mieli rację!
 
Tekst: Konrad Michalak
Zdjęcia: Bartek Lichocki
Poprzedni wpis
Novitec poprawił 8C
Następny wpis
Fabrizio Meoni - legenda Dakaru

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Marketingowcy mieli rację