Dyrektor ds. marketingu i komunikacji Ferrari odpowiedział na pytanie, dlaczego Ferrari nie wykorzystało kultowej jednostki V12 w modelu F80. Zamiast tego pojazd wyposażono w hybrydowy układ napędowy z V6.
Fani marki z Maranello mieli nadzieję, ze nowy hipersamochód będzie korzystać z 6,5-litrowego silnika wolnossącego V12, który znajdziemy choćby w modelu Purosangue. Zamiast tego inżynierowie wykorzystali podwójnie turbodoładowane V6 – ten sam motor znajdziemy w wyścigowym 499P oraz 296 GT3. Firma postąpiła na przekór purystom motoryzacyjnym, jednak są ku temu powody, o czym wspomniał Enrico Galliera podczas rozmowy z magazynem Auto Express:
Zadaliśmy sobie pytanie, czy zamierzamy użyć najbardziej kultowego silnika, czy też najbardziej wydajnego – i zdecydowaliśmy się na ten najbardziej wydajny. To jest coś, co zawsze robiliśmy w przypadku naszych supersamochodów, aby korzystać z najbardziej wydajnej opcji dostępnej w danym momencie. Wystarczy spojrzeć na F40 i jego podwójnie turbodoładowane V8. Zadaliśmy sobie również pytanie o napęd w pełni elektryczny lub układ hybrydowy typu plug-in, na które odpowiedzią było zdecydowane nie – na ten moment nie uważamy tego za najlepsze rozwiązanie techniczne.
3-litrowy silnik V6 z podwójnym turbodoładowaniem w F80, choć dzieli swoją podstawową architekturę z 296 GTB, jest mocno spokrewniony technologicznie z wariantem wykorzystywanym w wyścigowym hipersamochodzie Le Mans, czyli 499P. W F80 rozwija ona 900 KM i jest wspomagana przez trzy jednostki elektryczne. Łączna moc całego układu to 1200 KM. Tak skonfigurowany pojazd potrzebuje zaledwie 2,15 sekundy, aby rozpędzić się ze startu zatrzymanego do 100 km/h.
Ferrari planuje wyprodukować 799 egzemplarzy F80. Niewykluczone, że część powstanie jako wariant nadwoziowy Aperta, czyli pozbawiony dachu. Dla porównania LaFerrari powstało w liczbie 499 sztuk.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment