Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Ferrari wspomina Gianniego Agnelliego 20 lat po jego odejściu

Ferrari wspomina Gianniego Agnelliego 20 lat po jego odejściu

Na łamach Ferrari Magazine pojawił się artykuł upamiętniający Gianniego Agnelliego 20 lat po jego odejściu. Włoski przedsiębiorca zmarł 24 stycznia 2003 roku.

Bez Avvocato Agnellego być może Ferrari nie pozostałoby takim źródłem włoskiej dumy, jakim jest dzisiaj. Firma mogła stać się własnością amerykańską, francuską, a nawet chińską, jak w przypadku wielu producentów samochodów ze Starej Europy. Gianni Agnelli, który zmarł dwadzieścia lat temu, był klientem, wspólnikiem, a potem właścicielem Ferrari, ale przede wszystkim zawsze był wielkim fanem Scuderii i kolekcjonerem samochodów z Maranello. 

Bez porozumienia z 18 czerwca 1969 roku, które zostało ogłoszone trzy dni później, Ferrari prawdopodobnie nie byłoby w stanie rozwinąć swojego marzenia do tego stopnia, by stać się tym, czym jest dzisiaj – marką będącą synonimem doskonałości, wydajności i włoskiego stylu na całym świecie, notowaną najpierw na Wall Street, a potem na Piazza Affari. Tego dnia Fiat postanowił pomóc Ferrari przejmując 50% udziałów z gwarancją, że wzrosną one do 90% wraz ze śmiercią tzw. Commendatore.

Agnelli zawsze był zakochany w Ferrari. Jego pasja doprowadziła do tego, że część kolekcji została uszyta na miarę jego gustów. Można powiedzieć, że to on wymyślił koncepcję jednorazowych, unikatowych samochodów. Kilka lat temu, niektóre z jego Ferrari zostały wystawione w Museo Enzo Ferrari w Modenie, co stanowiło wizytówkę jego estetycznego gustu i miłości do firmy. 

Wszystko zaczęło się od modelu 166 MM. Jego elegancja tak zafascynowała Agnelliego na targach motoryzacyjnych w Turynie w 1948 roku, że chciał mieć jeden egzemplarz w zielono-niebieskim kolorze – palecie, która była również reprezentowana we wnętrzu dostosowanym na specjalne zamówienie. Był to jego pierwszy egzemplarz wyprodukowany w Maranello, pierwsza Barchetta w historii. Następnie w 1952 roku, miał Ferrari 212 Inter w kolorze niebieskim z magnoliowym dachem. Nie można zapomnieć o 365 P Berlinetta Speciale z 1966 roku, pierwszym Ferrari GT z jednostką umieszczoną centralnie, zbudowaną w ledwie dwóch egzemplarzach, z których jeden powstał w metalicznym szarym kolorze na wyraźne życzenie Gianniego Agnelliego

Jeśli jakiś model przypadł mu do gustu, Agnelli zlecał zbudowanie go na zamówienie. W 1955 roku kazał umieścić cenny chronograf w modelu 375 America stworzonym przez Battistę Pinin Farinę, a następnie w 1959 roku przyszła kolej na model 400 Superamerica, jedyny egzemplarz wyposażony przez Pininfarinę, który nadał Ferrari nową stylistykę.

Od czasu do czasu prosił również o większe projekty, jak wtedy, gdy w połowie lat 80. zażyczył sobie Testarossę Spider, uzupełnioną o kilka wyrafinowanych detali, takich jak maska silnika o nowym wzorze i specjalne kolory. Zdecydował się również na personalizację swojego F40, które zamówił w 1989 roku w klasycznym Rosso Corsa z czarną tkaniną na siedzeniach i elektronicznym sprzęgłem Valeo. Ale Agnelli umiał też być hojny: w 2000 roku powierzył Pininfarinie projekt jeszcze bardziej ekstremalnej, jednorazowej barchetty na bazie 360 Modeny – był to jego prezent ślubny dla Luki di Montezemolo jedyne Ferrari, które były prezydent wciąż ma w swoim garażu. 

O ile Agnelli często personalizował każdy szczegół swoich samochodów drogowych, o tyle nie śmiał wypowiadać się na temat zarządzania Scuderią. Śledził ją uważnie często wsiadając w swój helikopter i uczestnicząc w testach F1 i wyścigach Grand Prix. Rozmawiał z technikami, kierowcami, dziennikarzami, ale nigdy nie czuł potrzeby udzielania rad za życia Enzo. 

Agnelliego wspominał Piero Ferrari, wiceprezes firmy:

Mój ojciec był pod wrażeniem siły, zalet i biznesowego obycia Gianniego Agnellego. Istniało między nimi naturalne zrozumienie, umacniane przez lata, aż do decydującego porozumienia, które w 1969 roku dało początek jednemu z najsilniejszych partnerstw w świecie motoryzacji. Byłem z moim ojcem w tym historycznym dniu, kiedy miałem przyjemność poznać Agnelliego. Od tego momentu czuliśmy, że u boku Fiata nasza firma ma gwarancję ciągłości i rozwoju.

Agnelli i Fiat zagwarantowali przyszłość Ferrari, uwalniając jego pomysłowość na innych frontach. Fiat i Agnelli byli najlepszymi partnerami, jakich Maranello mogło sobie życzyć. Nie brakowało w tym układzie szacunku i wiedzy – to dwa czynniki, które niezbyt często towarzyszą przejęciu. Motywacją stojącą za tym porozumieniem z 1969 roku była bardziej miłość, niż ekonomia.

Po śmierci Enzo Ferrariego w sierpniu 1988 roku, Fiat stał się większościowym udziałowcem Ferrari, pozostawiając 10% udziałów w firmie wiceprezesowi Piero Ferrariemu. Z Turynu zaczęli już napływać ważni menadżerowie, a z biegiem czasu stosunki te uległy intensyfikacji, przy czym Agnelli zawsze miał ostatnie słowo, nawet w kwestii wyboru kierowców w Scuderii – miał także ostatnie słowo w kwestii zatrdunienia Michaela Schumachera. Przed podjęciem decyzji podobno zapytał: ale kim jest ten Schumacher? Czy jest wart tych wszystkich pieniędzy, których żąda za prowadzenie Ferrari? 

Nie trzeba było długo czekać by zrozumiał, że jest wart każdej kwoty. W 2023 roku mija 20 lat, kiedy Schumacher poprowadził F2003 GA do mistrzostwa świata, GA oznaczające Gianniego Agnelliego dedykację, którą ówczesny prezes Luca di Montezemolo chciał złożyć Agnelliemu, będącemu zawsze kimś więcej, niż tylko właścicielem. 

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Materiały prasowe

 

Previous post
Huracan GT3 EVO2 i 296 GT3 po debiucie w 24H of Daytona
Next post
Frederic Vasseur podsumował kilka tygodni pracy w Maranello

No Comment

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Back
SHARE

Ferrari wspomina Gianniego Agnelliego 20 lat po jego odejściu