Zespół Orange 1 FFF Racing Team w Lamborghini Huracanie GT3 2019 z numerem startowym 563, w składzie: Denis Lid, Marco Mapelli i Andrea Caldarelli, wygrał tegoroczny sezon Blancpain GT Series.
Podczas ostatniej rundy na torze Circuit de Barcelona-Catalunya, dwójkę kierowców wsparł lokalny as – Albert Costa – startujący w zastępstwie za Denisa Linda. Start w jego wykonaniu zrobił na widzach i zespole nie lada wrażenie – zdołał on bowiem wyprzedzić startujące z pierwszego rzędu Porsche (ROWE nr 98) i Mercedesa-AMG (Black Flacon), korzystając z całej szerokości jezdni, a nawet z… trawy. Szybko na tor musiał wyjechać samochód bezpieczeństwa w związku z kilkoma incydentami, które miały miejsce już na pierwszym okrążeniu. Porsche prowadzone przez Zaida Ashkananiego zakończyło jazdę na dachu – na szczęście kierowca nie doznał szwanku i mógł o własnych siłach opuścić auto.
Zaś Albert Costa dostał nakaz oddania pozycji zdobytych na starcie w związku z tym, że nie wszystkie 4 koła prowadzonego przez niego Lamborghini zmieściły się w obrębie toru podczas tego manewru.

Wkrótce kierowcy zaczęli zjeżdżać do alei serwisowej, w efekcie czego Lamborghini zespołu Orange 1 FFF Racing Team awansowało o jedną pozycję, mając przed sobą jedynie Mercedesa-AMG z numerem 4. Mapelli przypuścił świetny atak po zewnętrznej w pierwszym zakręcie. Kierowcy jechali bok w bok, ale w końcu Stolz musiał odpuścić. Kierowca Lamborghini pokazał, że dysponuje szybszym tempem i zaczął wypracowywać coraz większą przewagę. Z kolei niemiecki kierowca zamiast skupiać się na odzyskaniu pozycji, zaczął się bronić przed jadącym za nim Porsche.
Po godzinnym wyścigu jako pierwszy linię mety przejechał Mapelli i to z przewagą aż 5 sekund. Swoimi wrażeniami podzielili się kierowcy, z Marco Mapellim na czele:
Myślę, że w tym sezonie wykonaliśmy dobrą robotę i jestem dumny z zespołu, ponieważ bez niego nie zdobylibyśmy mistrzostwa. Dziękuję Caldarelliemu za zaufanie. Oczywiście to był stresujący sezon, bo kiedy jeździsz w barwach dużego zespołu i masz wysokie ambicje, wywierana jest duża presja. Jeśli chodzi o atak na Stolza, wznowienie wyścigu było niefortunne dla niego, postanowiłem to wykorzystać, gdyż nie jest łatwo wyprzedzać na torze w Barcelonie.
Andrea Caldarelli:
Podsumowanie tego, co osiągnęliśmy w tym sezonie zajęłoby bardzo dużo czasu. Tegoroczne zmagania były nierealne. Dwanaście miesięcy temu nie mieliśmy nikogo z tych 48 osób, które dziś dla nas pracują. To duże osiągnięcie i jestem z nich wszystkich bardzo dumny. Jesteśmy tutaj świętując aż trzy mistrzostwa, a wszystko sprowadza się do fantastycznej pracy, którą wykonaliśmy zimą. Tytuły te są naprawdę trudne do zdobycia – nie tylko na torze, ale również z dala od toru. Chciałbym podziękować Denisowi Lindowi, który nie był z nami w Barcelonie, ale razem z nami miał fantastyczny sezon. Dziękujemy również Albertowi Coście, który wsparł nas w ostatniej chwili. Jestem bardzo podekscytowany i nie mogę się doczekać, by podzielić się tymi emocjami z całym zespołem.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe / SRO / Dirk Bogaerts Photography / Blancpain GT Series
No Comment