Na pierwszy rzut oka to zwyczajne Ferrari FF – eleganckie, czterodrzwiowe gran turismo z wolnossącym silnikiem V12. Jednak ten konkretny egzemplarz z 2013 roku, zamówiony przez Johna Elkanna – obecnego przewodniczącego Ferrari – kryje w sobie rozwiązanie, którego próżno szukać w niemal całej nowoczesnej historii marki. Auto wkrótce trafi pod młotek domu aukcyjnego RM Sotheby’s w Paryżu, lecz nawet fakt, że jego pierwszym właścicielem był szef koncernu, nie jest tu najciekawszy.
Samochód wyróżnia się lakierem Nuovo Blu, który znacznie lepiej pasuje do nieco kontrowersyjnych proporcji modelu FF niż klasyczna czerwień. Jednak prawdziwe zaskoczenie zaczyna się po otwarciu drzwi. Całe wnętrze: deska rozdzielcza, boczki drzwi, konsola środkowa, dywaniki, kierownica oraz fotele zostały wykończone w tej samej odcieni niebieskiego, idealnie komponując się z nadwoziem bez wrażenia przesytu.

Kluczowy detal? Materiałowe fotele. We współczesnych Ferrari widok niemal niespotykany. W ostatnich latach tkanina wraca do luksusowych wnętrz jako alternatywa dla skóry – producenci i projektanci podkreślają jej mniejszy wpływ na środowisko oraz „bardziej etyczny” charakter. Jednak ten samochód powstał w 2013 roku – na długo przed tą modą i wiele lat po tym, jak materiałowe siedzenia zniknęły z seryjnych Ferrari.
Tym bardziej więc egzemplarz Elkanna trudno uznać za typowe FF „z katalogu”. W 2013 roku John Elkann nie był zwykłym klientem: jako wnuk legendarnego Gianniego Agnellego pełnił funkcję przewodniczącego Fiat SpA, do którego wówczas należało Ferrari. Od 2016 roku kieruje już samodzielnie Ferrari.

Dla porządku warto dodać, że personalizacja nie jest w Maranello niczym niezwykłym. Wielu klientów korzysta z programu Tailor Made działającego od 2008 roku, który umożliwia zamawianie indywidualnych lakierów i wykończeń. Elkann nie był też jedynym, który zdecydował się na tkaninę. W 2012 roku golfista Ian Poulter zamówił FF z tartanowymi wstawkami, choć w jego aucie szkocka krata pojawiła się głównie na podsufitce i jako subtelne detale na skórzanych fotelach Daytona. Elkann – jak wynika z opisu – poszedł znacznie dalej, w pełni stawiając na materiał jako motyw przewodni wnętrza.
Nietypowe Ferrari FF trafi na paryską aukcję pod koniec stycznia z estymacją od 220 do 320 tys. euro. Jak na samochód z V12, napędem na cztery koła i jednym z najbardziej niekonwencjonalnych wnętrz w historii nowoczesnego Ferrari, wynik licytacji zapowiada się wyjątkowo interesująco – choć ostateczną wartość, jak zawsze, zweryfikuje rynek.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment