Zespół Ferrari zakończył Grand Prix Meksyku z kolejnym dobrym wynikiem – Charles Leclerc stanął na drugim stopniu podium, a Lewis Hamilton, mimo kary i trudnego przebiegu wyścigu, zdołał przebić się do pierwszej dziesiątki. To już siódme podium Scuderii w tym sezonie, a zarazem 50. w karierze Monakijczyka.
Na starcie obaj kierowcy Ferrari – Leclerc i Hamilton – próbowali odebrać prowadzenie Lando Norrisowi, jednak po kilku zakrętach musieli zadowolić się utrzymaniem drugiego i trzeciego miejsca. Już na szóstym okrążeniu doszło do spięcia między Hamiltonem a Maxem Verstappenem – Holender ściął zakręt przez trawę, próbując wyprzedzić Brytyjczyka. Kilka okrążeń później doszło między nimi do kolejnego incydentu, który zakończył się interwencją sędziów. Hamilton został ukarany dziesięciosekundową karą za „zyskanie przewagi po opuszczeniu toru”, co – jak później komentował zespół – mocno wpłynęło na jego dalszy wynik.
Hamilton odbył karę podczas pierwszego pit stopu na 23. okrążeniu, spadając na 14. miejsce. Po serii zjazdów rywali awansował na siódmą pozycję, a następnie, po zmianie opon na miękkie na 47. okrążeniu, powrócił na tor na dziewiątym miejscu, na którym ostatecznie finiszował.
Leclerc z kolei musiał w końcówce bronić się przed Verstappenem, który błyskawicznie zmniejszał stratę. Wirtualny samochód bezpieczeństwa wywołany przez awarię samochodu Carlosa Sainza pomógł Monakijczykowi dowieźć drugie miejsce do mety.
Charles Leclerc podkreślał po wyścigu, że to był „bardzo pozytywny weekend”. Jak powiedział:
Nie przyjechaliśmy tu z oczekiwaniem, że powtórzymy wynik z Austin, a jednak wykonaliśmy świetną pracę i tym razem stanąłem o jedno miejsce wyżej na podium. Jestem dumny z zespołu. Kusiło mnie, by zatrzymać się po raz drugi, ale zdecydowałem się zostać na średnich oponach i doprowadzić to do końca. Mieliśmy też trochę szczęścia z wirtualnym samochodem bezpieczeństwa, bo gdy Max się zbliżał, utrzymanie go za sobą byłoby trudniejsze. Musimy dalej skupiać się na każdym kolejnym wyścigu i utrzymać poziom, jaki pokazaliśmy przez ostatnie dwa weekendy. Niesamowite było też wsparcie kibiców w Meksyku – ich pasja sprawiła, że czuliśmy się jak w domu.
Lewis Hamilton nie ukrywał rozczarowania przebiegiem wyścigu. Jak stwierdził:
Dziś nie poszło tak, jak chciałem. Miałem dobry start, ale później kilka decyzji, na które nie miałem wpływu, zmieniło wszystko. Po karze nie dało się już odrobić strat. Przejazd na średnich oponach był trudny – nie sprawdzały się one dziś na tym torze, a w końcówkce zabrakło nam tempa. Mimo to samochód spisywał się dobrze przez cały weekend i jestem wdzięczny za postęp, jaki wykonaliśmy jako zespół. Teraz czekam na Brazylię – to jeden z moich ulubionych torów i nie mogę się doczekać, by po raz pierwszy pojechać tam w czerwonych barwach.
Szef zespołu, Fred Vasseur, był zadowolony z całego weekendu, choć nie krył, że kara dla Hamiltona wydaje mu się „bardzo surowa”. Jak powiedział:
To był dla nas mocny weekend. Mieliśmy dobre kwalifikacje i solidne tempo w wyścigu – może nie tak dobre jak McLaren, ale lepsze niż reszta stawki. Kara dla Lewisa była bardzo surowa, bo nie miał możliwości utrzymania się na torze i musiał skorzystać z pobocza, co i tak kosztowało go kilka pozycji. Naszym planem od początku był tylko jeden pit stop u obu kierowców. Nie byłem zbyt nerwowy, gdy Max zbliżał się do Charlesa, bo tutaj naprawdę trudno wyprzedzać, więc nie sądzę, by wirtualny samochód bezpieczeństwa miał duży wpływ na wynik. Teraz musimy skupić się na Brazylii – mamy dobrą formę, choć pamiętam, że w zeszłym roku Sao Paulo nie poszło po naszej myśli. Wiele się jednak nauczyliśmy przez ostatnie tygodnie.
Na koniec Vasseur pogratulował także Ollie Bearmanowi, członkowi akademii kierowców Ferrari, który w ten weekend zaliczył znakomity występ. Jak zaznaczył:
Ollie był szybki przez cały sezon, czasami popełniał błędy, ale tutaj pojechał perfekcyjnie. Cieszymy się z jego wyniku i z pracy całego jego zespołu, który zdobył punkty dwoma bolidami.
Ferrari utrzymuje więc wysoką formę z poprzednich weekendów i – choć zespół przyznaje, że McLaren nadal ma przewagę – atmosfera przed kolejnym wyścigiem w Brazylii wydaje się wyjątkowo optymistyczna.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment