Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Urus imponuje osiągami. Pierwszą setkę osiąga po 3,3 sekundy

Urus imponuje osiągami. Pierwszą setkę osiąga po 3,3 sekundy

Wybrani dziennikarze motoryzacyjni mieli okazję przejechać się zakamuflowanymi egzemplarzami najnowszego dzieła z Sant’Agata Bolognese. Mowa o pierwszym wielkoseryjnym SUV-ie w historii Lamborghini, którego nazywa się duchowym następcą LM002.

Przedprodukcyjnym modelem jeździł Georg Kacher z Automobile Magazine. Jak wynika z publikacji, 4-litrowy silnik V8 twin-turbo Urusa generuje moc 650 KM i 849 Nm maksymalnego momentu obrotowego, przekazywanego na obie osie za pośrednictwem automatycznej przekładni o 8 przełożeniach. Jak przystało na auto aspirujące do miana terenowego, nowe Lamborghini, poza napędem 4×4 z centralnym dyferencjałem Torsena, dysponuje blokadą tylnego mechanizmu różnicowego.

Lamborghini Urus

Urus może pochwalić się również relatywnie niedużą masą własną, wynoszącą 1995 kilogramów. Jak wynika z testów wykonanych przez Automobile Magazine, crossover jest w stanie rozpędzić się ze startu zatrzymanego do 100 km/h w zaledwie 3,35 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi ponad 302 km/h. Na torze Nardo we Włoszech, SUV Lamborghini jest równie szybki, co Huracan.

Zdaniem Georga Kachera, marka z Sant’Agata Bolognese pracuje nad hybrydowym wariantem Urusa, wykorzystującym tandem składający się z „V-szóstki” wspomaganej przez silnik elektryczny. Niewykluczone, że z czasem powstanie lżejsza i mocniejsza odmiana Performante o mocy ponad 700 KM.

Dziennikarz podzielił się swoimi wrażeniami z przejażdżki supersportowym SUV-em:

Pierwsze okrążenie jest prowokująco… wolne. Każdy rozgrzewa opony, silnik i buduje poczucie pewności siebie. Wkrótce flaga opada i zaczyna się wciskanie-wciskanie-wciskanie (gazu do dechy). Ale nie za dużo, nie za wcześnie. Przecież niecierpliwość jest natychmiastowo karana gwałtownie rosnącymi temperaturami opon, które powodują wczesną podsterowność i frustrację. Dlatego trzeba czekać-czekać-czekać do momentu minięcia wierzchołka zakrętu, nim można ponownie wcisnąć gaz do dechy.

Ośmiobiegowy automat został prawidłowo zestrojony. Działa płynniej niż w większości sekwencyjnych skrzyń. Aby nadać Urusowi wyraźnego włoskiego charakteru, Reggiani wymyślił tak zwaną ergonomię tamburo. Tamburo oznacza bęben, co dokładnie opisuje kształt dwóch półokrągłych wybieraków trybu jazdy umieszczonych po obu stronach przycisku startowego. Po lewej stronie widnieje Anima (soul), która pozwala na wybór spośród sześciu ustawień oznaczonych jako Strada, Sport, Corsa, Sabbia (piasek), Terra (żwir) i Neve (śnieg). Z prawej strony znajduje się „bęben” o nazwie Ego, za pośrednictwem którego można dostosować układ napędowy, reakcję układu kierowniczego i ustawienia zawieszenia. Georg podsumował to słowami:

To schludna, elegancka a zarazem logiczna aranżacja, mile widziane uzupełnienie cieszącego się złą sławą ekranu dotykowego.

Lamborghini Urus – przedpremierowe podsycanie atmosfery

Włoski producent co chwilę publikuje materiały zwiastujące długo wyczekiwaną premierę Urusa, który ma oficjalnie ujrzeć światło dzienne 4 grudnia 2017 roku. Zintensyfikowane działania promocyjne rozpoczęły się od filmu obrazującego działanie trybu Sabbia. Wkrótce pojawiły się nagrania z taśmy produkcyjnej, a także ze śnieżnych eskapad (z trybem Neve). Następnie świat mógł nacieszyć się widokiem wnętrza w pełnej krasie, wyświetlacz pod deską rozdzielczą oraz dowiedział się o nowych testach jakościowych. Kropką nad „i” było opublikowane zdjęcie systemu multimedialnego z autem pozbawionym kamuflażu.

Autor: Mateusz Struk

Zdjęcia koncepcyjnego Urusa z 2012: Materiały prasowe

Alfa Romeo i Fiat kuszą promocjami z okazji Black Friday
Poprzedni wpis
Alfa Romeo i Fiat kuszą promocjami z okazji Czarnego Piątku
Następny wpis
Lista aut w konkursie „Car of the Year” 2018

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back
Udostępnij

Urus imponuje osiągami. Pierwszą setkę osiąga po 3,3 sekundy